Słowo na X niedzielę: Jak zwyciężyć grzech Bożą mocą ? [ks. Stanisław]

Doświadczenie zła jest wciąż obecne, chociaż różnie rozumiane w ludzkiej świadomości i praktyce, ale związek zła z grzechem wydaje się wątpliwy. Jeżeli złem jest niespełnienie ludzkich pragnień szczęścia, pomyślności, dobrobytu, sukcesu życiowego, znaczenia, korzyści, satysfakcji, przyjemności, władzy nad sobą, innymi ludźmi i jakąś częścią świata, to wtedy posłuszeństwo Bogu i wiara w moc Jego woli i prawa, ograniczając ludzkie możliwości, wiąże się z poczuciem zniewolenia, skoro samo dawne pojęcie grzechu zawiera w sobie obiektywne rozróżnienie dobra i zła, prawdy i kłamstwa, niezależnie od czyichś potrzeb i przekonań, czyli ogranicza ludzką wolność poglądów i decyzji.

Gdy nasi prarodzice idąc za namową węża, odmówili posłuszeństwa i zaufania Bogu, spożyli owoc z drzewa poznania dobra i zła, przyznali sobie władzę decydowania o tym, co dobre a co złe, postawili siebie na miejscu Boga, zerwali w ten sposób więź miłości i przyjaźni ze swoim Stwórcą, jakby na nowo stwarzając samych siebie, odczuli, że zakazany owoc im smakował i pomyśleli: oto teraz jesteśmy sobą, wolni, poza narzuconym nam pojęciem dobra i zła. Zanim więc doświadczyli opłakanych skutków swojej decyzji, na wszelki wypadek ukryli się przed Bogiem w rajskich zaroślach, czyli uciekli w krzaki, ale Bóg ich tam znalazł, potępił węża a ludziom dał nadzieję w postaci Niewiasty, która zmiażdży głowę węża oraz Jej potomstwa.

Boża obietnica spełnia się w Osobie Chrystusa, Jego i naszej Matki Maryi Niepokalanej, we wspólnocie przymierza – najpierw Starego – czasowego, a później Nowego – wiecznego. (zob. pierwsza niedzielna lekcja 10 czerwca Rdz. 3, 9-15).

Gdy ludzie przez grzech przestali miłować Boga, Bóg Stwórca i Zbawca nie przestał miłować ludzi, wciąż dodając do swojej sprawiedliwości nieskończone miłosierdzie. Człowiek przywdział nowe szaty cesarza, ale prędko się przekonał, że król jest nagi. Pradawny dramat trwa. Wąż, czyli szatan, wymyśla nowe sposoby samostworzenia i samozbawienia ludzi posłusznych zbuntowanemu stworzeniu, a nieposłusznych Bogu.

Zerwanie więzi miłości z Bogiem wciąż niszczy więź miłości, przyjaźni i wspólnoty międzyludzkiej. Pierwsze słowa Adama na widok Ewy wyrażały miłość i zachwyt, a późniejsze słowa, wypowiedziane po grzechu nieposłuszeństwa były skargą i donosem, próbą zrzucenia odpowiedzialności z siebie: „to nie ja, to ona, to ją powinieneś ukarać” oraz Ewy: „to on”. Istotą świadomego grzechu jest zerwanie więzi miłości z Bogiem i utrata dostępu do drzewa życia wraz z jego owocami.

Pierwszą społeczną próbą odzyskania raju o własnych siłach było dzieło zbudowania wieży Babel, łączącej ziemię z niebem i ludzi między sobą, zakończone klęską. Dzisiejsze pomysły jednoczenia ludzkości bez Boga są zgodne z łacińskim zwięzłym hasłem: „ si vis pacem, para bellum” (chcesz pokoju, szykuj wojnę). Stan wojny trwa w różnych postaciach pod pretekstem dążenia do światowego pokoju.

       Bóg w Kościele Chrystusa darowuje nam nowe drzewo życia – krzyż wraz z jego owocami w postaci sakramentów świętych. Pokarm eucharystyczny zapowiada powrót do raju w wieczności. Ziemski raj był czasem próby. Chrystus w krzyżu i swojej męce ukazuje zgubne skutki grzechu, a zarazem objawia i darowuje zwycięstwo nad grzechem i ostrzega przed ostateczną przegraną, do której grzech może doprowadzić.

O grzechu bluźnierstwa przeciwko Duchowi Świętemu mówi Jezus w niedzielnej Ewangelii (Mk 3,20-35). Ówcześni uczeni w Piśmie przypisują cuda Jezusa mocy szatana. Bluźnią więc, odmawiając trwale dostrzeżenia w cudach znaków Bożej miłości i wszechmocy.

Podobnie współcześni fałszywi nauczyciele wprowadzają bluźnierstwa pomiędzy wiernych, zwłaszcza odbierając Chrystusowi i Kościołowi dzieci i młodzież poprzez szerzenie zakłamanych ideologii i propagowanie wolności w znaczeniu dowolności i samowoli. Od początku ludzkiej historii obecne jest bluźniercze dążenie, aby postawić człowieka na miejscu Boga, razem z poniżeniem ludzi traktowanych gorzej od zwierząt, w sposób przedmiotowy jako rzeczy, potrzebnych lub niepotrzebnych, chcianych lub niechcianych. Prześladowanie Chrystusa i Kościoła dokonuje się metodami coraz bardziej wyrafinowanymi, poprzez przerabianie ludzi oraz instytucji od środka, tak aby wiara, nawet werbalnie deklarowana („jestem wierzący, ale niepraktykujący”, czyli wierzący inaczej, po swojemu), w życiu się nie liczyła, do wierności nie zobowiązywała.

Pyta Jezus: „czy Syn Człowieczy znajdzie na ziemi wiarę, gdy przyjdzie?”.

Ojcem wiary jest Bóg, a Matką wraz z Nim – Maryja Panna wierna, Królowa Polski. Społecznym wymiarem wiary jest posłuszne poddanie się władzy Chrystusa Króla Polski i Maryi Królowej Polskiej Korony, nie tylko poprzez akt osobisty, ale przez ślubowanie posłuszeństwa w znaczeniu narodowym i państwowym, aby Polska była rzeczywistym królestwem Chrystusa i Maryi Matki w powszechnym i wiecznym królestwie Boga Ojca.

ks. Stanisław Małkowski

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz