Słowo na Niedzielę Palmową i Wielki Tydzień: W Krzyżu jest nasze zwycięstwo [ks. Stanisław]

Ukrzyżowanie w świecie grecko-rzymskim było karą wymierzaną niewolnikom, karą okrutną i haniebną. Skazaniec zawieszony między niebem i ziemią, odrzucony i niechciany umierał w mękach ku unicestwieniu przez władzę ludzką, zdolną jednych wywyższyć, a innych nie tylko zabić, ale i potraktować jako odpadki i śmieci. Ta nieludzka metoda legła u podstaw ideologii różnych od starożytnego karania, które odróżniało słusznie albo niesłusznie w oparciu o prawo stanowione winnych albo niewinnych.

Kolejne rewolucje w historii świata: francuska, bolszewicka, komunistyczna, narodowosocjalistyczna, liberalna w nowoczesnym wydaniu, unieważniły dzielenie ludzi na podstawie zasad odwołujących się jakoś do obiektywnej rzeczywistości, prawdy i prawa. Wola zakłamanej u podstaw władzy decydowała o życiu i człowieczeństwie ofiar swojego bezbożnego i nieludzkiego panowania. Skutkiem było i jest ludobójstwo fizyczne i duchowe spełniane po to, aby pozbyć się ludzi niechcianych, niepotrzebnych, zbyt licznych.

Dzisiejsze pomysły zawarte w bezprawiu nazywanym prawem, oznaczają dowolność dysponowania ludzkim istnieniem i życiem. Ta postawa odnosi się zwłaszcza do ludzi małych i słabych, wyraża się w ludobójstwie dzieci poczętych, niekiedy kamuflowanym i ograniczanym interesem politycznym i wolą znaczących środowisk. Tak się dzieje niestety również w Polsce w ciągłym poszukiwaniu kompromisu między życiem i śmiercią, prawdą i kłamstwem, dobrem i złem w imię wolności, tolerancji i liczenia się z siłą opinii społecznej, z wyłączeniem woli Boga.

Wierność Bogu, prawdzie i ludzkiemu życiu bywa traktowana jako jeden z wielu światopoglądów wraz z zawartymi w nim przekonaniami ograniczającymi wolność wyboru. Trzeba więc demokratycznie liczyć się z tym, że ludzie mają różne poglądy. Gdy nazwałem kiedyś w kazaniu metodę in-vitro instytucjonalnym ludobójstwem, zobaczyłem jak grupka oburzonych „wiernych” wychodzi z kościoła, co spowodowało lęk przełożonego i zakaz moich niedzielnych homilii (bo będą telefony i wezwą mnie do kurii).

Bożą odpowiedzią na hańbę i zgorszenie krzyża jest śmierć Chrystusa na krzyżu. Odtąd krzyż stal się znakiem zwycięstwa, chwały i życia. Jezus nie zstąpił z krzyża na Kalwarii mimo szyderczych wezwań tłumu, ale przez krzyż wszedł do nieba w chwale zmartwychwstania. Chrystus cierpiał, umarł i zmartwychwstał zgodnie z Pismem – powie Zmartwychwstały uczniom w drodze do Emaus (Łk 24,25n). Tryumf Chrystusa w cierpieniu i śmierci jest dla uczniów wezwaniem, aby swojego Pana wielbić i naśladować, ufając Jego mocy wśród prześladowań.

Ludzkość poddawana jest ciągle klęskom zawinionym i niezawinionym przez ludzi w wymiarze sprawstwa. Natomiast znaczeniem klęsk jest kara i przestroga dla winnych, a zarazem nadzieja pokładana w krzyżu dla niewinnych. Dla jednych i drugich doczesna klęska jest zapowiedzią nieporównanie gorszej klęski wiecznej w postaci piekła i potępienia. Wolą Boga jest zbawienie, ale dla wielu wieczność jest urojeniem, a rzeczywistością jest doraźna korzyść, choćby kosztem osobistej, a także społecznej, krzywdy.

Liturgia słowa Bożego w Niedzielę Palmową Męki Pańskiej 25 marca, łączy dwa czytania Ewangelii: o uroczystym wjeździe Jezusa do Jerozolimy (Mk 11, 1-10) i o Męce Pańskiej (Mk 14.1-15.47). Wołanie wielu do Jezusa: Hosanna, błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie, błogosławione królestwo, które przychodzi, przemienia się w krzyk do Piłata: Na krzyż z Nim! Jedni chcą widzieć i mieć w Chrystusie króla, a inni nie chcą. Są też niezdecydowani. Czy lepsza i ważniejsza jest władza Króla, oddającego życie za poddanych, czy władcy zabijającego poddanych dla utrzymania swojego panowania? Dobrowolne poddanie się Polski władzy Chrystusa Króla przez akt intronizacji może uratować naszą ojczyznę przed tymi, którzy nas nienawidzą i wolnej Polski sobie nie życzą, poddając się innym władcom jawnym i ukrytym. Ostateczny wybór między Chrystusem Królem a Księciem tego świata w postaci Antychrysta, przygotowany jest w drodze życia doczesnego.

Uroczystą pamiątkę Wcielenia Syna Bożego obchodzimy w dniu święta Zwiastowania 25 marca, 9 miesięcy przed Bożym Narodzeniem. W tym roku ze względu na Wielki Tydzień i Oktawę Zmartwychwstania uczcimy w liturgii Zwiastowanie dopiero 9 kwietnia. Znamienna jest jednak zbieżność daty 25 marca z niedzielą Męki Pańskiej, bo ta męka trwa w postaci dzieciobójstwa i przyzwolenia na nie. Mówił o tym wielokrotnie ks. prymas Stefan Wyszyński. Oto jego słowa wypowiedziane w Warszawie 9 marca 1975 i 11 stycznia 1976: Współcześnie wydaje się rodzicom, że mają prawo przerwać ciąg życia budzącego się pod sercem matki. Jest to wielki błąd współczesny i niezwykła zuchwałość. Jeżeli dobry Bóg przed wiekami postanowił istnienie jakiegoś człowieka – który w zaczątku pod sercem matki daje już znaki swego istnienia – to rozpoczęły się wielkie dzieje: dzieje człowieka. Dziejów tych żadna siła bezkarnie przerwać nie może. Tam, gdzie Bóg powiedział: „żyj”, tam człowiek nie ma prawa powiedzieć: „umieraj”. Nie ma prawa przeciwstawiać się Bogu i przerywać dziejów zapoczątkowanych przed wiekami dla nowego istnienia. Jest to uzurpacja i zuchwalstwo, a jeśli zostanie dokonanie, jest zwykłą zbrodnią. Chociaż ludzie boją się tego określenia, w rzeczywistości jest to zabójstwo człowieka” (1975). Wszelkie działanie przeciwko rozpoczętemu życiu jest zwykłą zbrodnią przeciwko prawom natury! Powstające pod sercem matki nowe życie nie należy do niej. Jest ono własnością nowego człowieka! Nikt nie może bezkarnie pozbawić życia kształtującej się dopiero istoty ludzkiej, zwłaszcza, że jest ona bezbronna. Musi więc mieć swoich obrońców. Obrońcą jest sam Bóg, który upomni się o to życie, gdy przed Nim staną ci, którymi posłużył się, aby je przekazać. (1976).

Trzeba te słowa przypominać, gdy debata nad prawem do życia od poczęcia trwa w Polsce ze zwlekaniem i jeszcze nie wiadomo, jak się zakończy, gdy sam jej sens i cel został przez obrońców życia ograniczony, a zwolennicy kompromisu aborcyjnego grają na zwłokę. Jakich wstrząsów i klęsk jeszcze w Polsce potrzeba, aby dokonało się zbiorowe nawrócenie ku ocaleniu Ojczyzny? Znakiem promieniowania dobra z Polski na Zachód jest zbiorowe działanie obrońców życia w Irlandii, pod wpływem Różańca do granic i wcześniejszego przyjęcia Chrystusa w Łagiewnikach za Króla i Pana (chociaż intronizacja to jeszcze nie była, ale krok w jej stronę).

Ks. Edmund Boniewicz w książce Głośmy orędzie Bożego Miłosierdzia, nawiązując do ogłoszenia Najświętszej Maryi Panny Królową Polski, mocą Ślubów Lwowskich króla Jana Kazimierza (1 kwietnia 1656) napisał: Podobnie powinno się postąpić wobec Króla Miłosierdzia – ogłosić Go Królem Polski – by razem z Niepokalaną Matką prowadził nasz naród przez nowe tysiąclecie. (Częstochowa, 2000, s. 118).

Te słowa ks. Boniewicza potwierdził w roku 2000 św. Jan Paweł II.

Ks. Stanisław Małkowski

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz