Dr A. Zapałowski: Armia ukraińska jest tak spenetrowana przez służby innych państw, że włączenie jej do NATO stanowiłoby duże zagrożenie dla Sojuszu

Z dr hab. Andrzejem Zapałowskim, specjalistą w zakresie bezpieczeństwa państwa rozmawia Anna Wiejak.

Prezydent Petro Poroszenko nie ustaje w staraniach o włączenie Ukrainy do Paktu Północnoatlantyckiego. W swoim ostatnim przemówieniu 10 marca wydawał być się w tej materii optymistą. Czy NATO rzeczywiście jest gotowe przyjąć banderyzującą Ukrainę w swoje struktury?

– Każdy rozsądny polityk na świecie wie, że Ukraina nie ma szans w najbliższej dekadzie na zostanie członkiem NATO. Nikt nie włączy do Paktu państwa będącego w konflikcie. Możemy mówić tu zatem tylko o różnych formach partnerstwa pomiędzy NATO i Ukrainą, a same tego typu dywagacje Poroszenki są wyłącznie grą wyborczą.

Jakie konsekwencje będzie miało włączenie do NATO państwa hołdującego totalitaryzmowi, jakim jest obecnie Ukraina? Czy to nie będzie przypadkiem decyzja samobójcza, bo tak postrzegam dopuszczenie do tajemnic NATO państwa o aspiracjach totalitarnych?

– W polityce bezpieczeństwa mocarstw światowych kwestie hołdowania totalitaryzmowi przez niektóre państwa mają drugorzędne znaczenie. Tutaj zawsze przeważają interesy. Znacznie poważniejsza jest druga część pytania. Mianowicie armia ukraińska jest tak spenetrowana przez służby innych państw, że stanowiłoby to duże zagrożenie dla NATO. Widzimy to chociażby na przykładzie handlu elementami uzbrojenia oraz technologiami. W niektórych środowiskach w tym kraju praktycznie „wszystko” jest na sprzedaż.

Czy szkolenie przez polskich szkoleniowców wojskowych ukraińskich żołnierzy, mając świadomość, iż są oni w zdecydowanej większości neobanderowcami, jest zgodne z polską racją stanu?

 – Moim zdaniem powinniśmy ograniczyć tego typu szkolenia. Jednak należy pamiętać, iż zasadniczo szkolimy ukraińskich żołnierzy w podstawowym zakresie i te szkolenia mają wydźwięk bardziej polityczny.

Dziwi mnie brak reakcji Stanów Zjednoczonych na szerzący się na Ukrainie banderyzm. USA chyba nie zależy na zdestabilizowaniu regionu Europy Środkowowschodniej?

– Wiele państw wykorzystuje do swoich celów ukraiński nacjonalizm. Dla Waszyngtonu jest to zawsze element skrajnie antyrosyjski, a więc pożądany, a dla Moskwy jest to element pogłębiający rozbicie tożsamościowe ludności Ukrainy. Berlin z kolei widzi w nacjonalistach ukraińskich swój obszar wpływu z uwagi na to, że jest on tradycyjnie progermański. Gra nacjonalizmem ukraińskim jest zatem wygodnym narzędziem wpływania politycznego na procesy na Ukrainie.

Dziękuję za rozmowę.

Za: Prawy.pl

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz