Pierwszeństwo pracy czy kapitału ? Wokół encykliki „Laborem exercens”

Publikujemy rozdział XXIV książki prof. Michaela Jonesa pt. Jałowy pieniądz, Wydawnictwo Wektory, Tom III „Od Wielkiego Głodu do krachu roku 2008”. Polecamy ten tom wszystkim, którzy chcą kształtować naszą polską rzeczywistość społeczno-gospodarczą na najbliższe dziesięciolecia.

Dodajmy, że encyklika Laborem exercens miała zostać opublikowana w maju 1981 roku, ale uniemożliwił to zamach na papieża Jana Pawła II.

„14 września 1981 roku, miesiąc po wyrzuceniu z pracy trzynastu tysięcy amerykańskich kontrolerów lotów, Watykan opublikował encyklikę papieża Jana Pawła II Laborem exercens, poświęconą w całości kwestii pracy. Jako że miała ona upamiętnić dziewięćdziesiątą rocznicę powstania encykliki Rerum novarum, Laborem exercens powinna zostać ogłoszona 15 maja, ale opóźniła to próba zamachu na życie papieża. Nawiązując do przesłania pozostawionego przez papieża Leona XIII, Jan Paweł II ponownie podkreślił, że w każdym systemie ekonomicznym najważniejsza jest ludzka praca. Nie jest ona tylko jednym z towarów ani kolejną pozycją ujętą w bilansie finansowym, gdyż „«praca jest dla człowieka», a nie «człowiek dla pracy»”1. Głosząc te prawdę, Kościół zmuszony był toczyć niełatwą walkę z „różnymi kierunkami myślenia materialistycznego i ekonomistycznego”.

Zawsze, kiedy system ekonomiczny dopuszcza się „traktowania pracy ludzkiej jako sui generis «towaru» czy anonimowej «siły»”, powstaje niebezpieczeństwo powtarzania „błędu kapitalizmu pierwotnego” i traktowania człowieka „na równi z całym zespołem materialnych środków produkcji, jako narzędzie, a nie – jak to odpowiada właściwej godności jego pracy – jako podmiot i sprawcę, a przez to samo także jako właściwy cel całego procesu produkcji”. Kapitalistyczna „degradacja człowieka jako podmiotu pracy”, doprowadziła do powstania „systemu niesprawiedliwości, krzywdy «wołającej o pomstę do nieba»”. Odpowiedzią na to było powstanie socjalizmu i komunizmu, które – o czym papież wiedział z osobistego doświadczenia – borykały się z innymi, własnymi trudnościami i sprzecznościami. Mimo to jednak, zgodnie z tym, co Pius XI napisał w encyklice Quadragesimo anno, źródłem tego problemu był ekonomiczny liberalizm, czyli kapitalizm. Zdaniem Jana Pawła II, takiemu stanowi rzeczy sprzyjał liberalny ustrój społeczno-polityczny, który, wedle swoich ekonomistycznych założeń, popierał i zabezpieczał inicjatywę gospodarczą posiadaczy i przedsiębiorców, ale nie troszczył się dostatecznie o zabezpieczenie praw człowieka pracy, utrzymując, że praca ludzka jest tylko narzędziem produkcji, której podstawą, czynnikiem sprawczym oraz celem jest sam kapitał.

Jan Paweł II przypomniał następnie podstawową zasadę katolickiej nauki społecznej, której Kościół stale nauczał: jest to „zasada pierwszeństwa «pracy» przed «kapitałem»”. Mówi ona, że „praca jest zawsze przyczyną sprawczą, naczelną, podczas gdy «kapitał» jako zespół środków produkcji pozostaje tylko instrumentem: przyczyną nadrzędną”. Prawda wynikająca z „całego historycznego doświadczenia człowieka” jest taka, że kapitał to w rzeczywistości nic innego jak ludzka praca; „owocem pracy jest wszystko to, co ma służyć pracy”.

Zasada wyższości pracy nad kapitałem rożni się radykalnie od programu kolektywizmu głoszonego przez marksizm, a także na przestrzeni dziesięcioleci, jakie minęły od czasów encykliki Leona XIII, wprowadzonego już w życie w różnych krajach świata. Różni się ona równocześnie od programu kapitalizmu stosowanego w praktyce przez liberalizm i zbudowane na nim ustroje polityczne. W tym drugim wypadku różnica polega na sposobie rozumienia samego prawa własności. Tradycja chrześcijańska nigdy nie podtrzymywała tego prawa jako absolutnej i nienaruszalnej zasady. Zawsze rozumiała je natomiast w najszerszym kontekście powszechnego prawa wszystkich do korzystania z dóbr całego stworzenia: prawo osobistego posiadania jako podporządkowane prawu powszechnego używania, uniwersalnemu przeznaczeniu dóbr.

Prawda o wyższości pracy nad kapitałem odnosi się do systemów kapitalistycznych i niekapitalistycznych, ponieważ „jest postulatem należącym do porządku moralności społecznej”. Jest pierwotna względem dowolnego systemu ekonomicznego, gdyż moralność wyrastająca z daru wolnej woli i dokonywania wyborów jest antecedensem wszystkich decyzji ekonomicznych i z natury swej dąży do urzeczywistniania dobra w kontekście ekonomicznym.

Jako że praca jest warunkiem sine qua non wszelkiej produkcji dóbr, wymaga ochrony ze strony władz, które muszą bronić świata pracy przed wszystkimi formami lichwy. „Urzeczywistnienie uprawnień człowieka pracy” wymaga wsparcia ze strony rządów; kwestii tej nie wolno pozostawiać kaprysom wolnego rynku, standardowi złota ani żadnemu innemu samoregulującemu się mechanizmowi rynkowemu, które w istocie nie jest niczym innym, jak hełmem Nibelungów (Tarnhelm), który czyni lichwiarza niewidzialnym. Najważniejszym kryterium oceny wartości danego systemu ekonomicznego jest sposób, w jaki traktuje on pracę. Głównym tego probierzem jest płaca, a głównym kryterium oceny płacy jest to, czy można za nią utrzymać rodzinę. Jeśli człowiek jest w stanie za swoje wynagrodzenie wyżywić i utrzymać bliskich, uznać można, że taka płaca jest obiektywnie sprawiedliwa. Jeśli jednak jest mniejsza, przyrost naturalny drastycznie się zmniejsza, a brak dzieci oznacza wyczerpywanie się zasobów siły roboczej, co w gospodarkach, które są oparte na lichwie, jest historycznie udowodnioną prawidłowością.

Ponieważ „urzeczywistnienia uprawnień człowieka pracy” nie można zostawiać przypadkowi ani kaprysom rynku, „zadaniem tych instancji, które obejmuje się tutaj nazwą pośredniego pracodawcy”, czyli inaczej mówiąc, rolą rządu, „jest przeciwdziałać bezrobociu, które jest w każdym wypadku jakimś złem, a przy pewnych rozmiarach może stać się prawdziwą klęską społeczną”.

„Prawdziwa klęska społeczna”, którą przewidział papież, rzeczywiście nastąpiła, ale nie w Polsce cierpiącej pod butem sowieckiego komunizmu, lecz w Stanach Zjednoczonych za rządów Ronalda Reagana, który miał wkrótce dołączyć do antykomunistycznej krucjaty Jana Pawła II. Katolicka zasada, zgodnie z którą rolą rządu „jest przeciwdziałać bezrobociu”, była przestrzegana przez System Rezerwy Federalnej w epoce keynesizmu, kiedy na jego czele stał Marriner Eccles, ale Paul Volcker nie tylko ją odrzucił, lecz w ramach swojej walki z inflacją czynnie przyczynił się do pozbawienia pracy milionów ludzi. Laborem exercens broniła ogólnego prawa do zrzeszania się, a w szczególności prawa do organizowania się w związkach zawodowych i innych organizacjach pracowniczych. Papież opowiedział się także za prawem do strajku:

Jest to metoda, którą katolicka nauka społeczna uważa za uprawnioną pod odpowiednimi warunkami i we właściwych granicach. Pracownicy powinni w związku z tym mieć zapewnione prawo do strajkow, bez osobistych sankcji karnych za uczestnictwo w nim. Przyznając, że jest to środek uprawniony, trzeba równocześnie podkreślić, że strajk pozostaje poniekąd środkiem ostatecznym. Nie można go nadużywać. Nie można zwłaszcza nadużywać go dla rozgrywek „politycznych”. Ponadto nie należy nigdy zapominać o tym, że nieodzowne usługi dla życia społecznego winny być zawsze zabezpieczone, w razie konieczności nawet przy pomocy odpowiednich środków prawnych. Nadużywanie strajku może prowadzić do paraliżowania całego życia społeczno-ekonomicznego, co jest sprzeczne z wymogami wspólnego dobra społeczeństwa, które odpowiada także właściwie rozumianej naturze samej pracy.

George Weigel, w powierzchownej i nietrafnej analizie encykliki Laborem exercens, zawartej w napisanej przez niego biografii Jana Pawła II zatytułowanej Świadek nadziei, twierdzi, że „po ogłoszeniu Laborem exercens została ona odczytana jako filozoficzna obrona ruchu Solidarności”2. Moim zdaniem takie odwracanie uwagi od wydarzeń w Ameryce, gdzie Ronald Reagan wspólnie z Paulem Volckerem prowadzili ze światem otwartą wojnę, było przede wszystkim skutkiem nacisków, jakie wywierał na Weigla jego mentor, neokonserwatysta Michael Novak. Novak rozpoczynał karierę jako chrześcijański socjalista i orędownik seksualnego wyzwolenia. W roku 1978 zatrudnił się w Amerykańskim Instytucie Przedsiębiorczości (American Enterprise Institute), dokładnie wtedy, kiedy ruch neokonserwatystów złapał wiatr w żagle, odrzucił trockizm i poparł politykę Reagana.

Novak co prawda chełpił się kolacjami przy świecach spożywanymi w towarzystwie Jana Pawła II, ale w tej konkretnej sprawie autor Ducha demokratycznego kapitalizmu przedstawił papieża jako polskiego ignoranta, który nie ma pojęcia o ekonomii. Książka Novaka została napisana z myślą o dostarczeniu teologicznego usprawiedliwienia katolikom, którzy chcieli porzucić Partię Demokratyczną i poprzeć Reaganowską krucjatę przeciwko komunizmowi. Popieranie programu Reagana wiązało się także ze zgodą na rzeczy dla katolików trudne do akceptacji, takie jak niszczenie związków zawodowych, które rozpoczęło się wyrzuceniem z pracy kontrolerów lotów. Jednakże te oraz inne negatywne skutki ery Reaganowskiej, jak na przykład otwarcie amerykańskiego rynku samochodowego w zamian za zakupienie obligacji skarbowych USA, w tamtych czasach nie były jeszcze dla ludzi oczywiste.

Jedną z osób, które w największym stopniu do tego się przyczyniły, był właśnie Michael Novak. Profesor Stephen M. Bainbridge uznał go za „czołowy chrześcijański autorytet w dziedzinie gospodarczej”, a o Duchu demokratycznego kapitalizmu powiedział, że jest to „niewątpliwie jego opus magnum”. Zdaniem Bainbridge’a, „Duch demokratycznego kapitalizmu w latach osiemdziesiątych ukazał się w wydawnictwie podziemnym i wywarł oczywisty wpływ na ruch solidarnościowy. Bronił demokratycznego kapitalizmu jako systemu mocno osadzonego w wartościach tradycji judeochrześcijańskiej, która posłużyła także za kompas moralny ruchowi neokonserwatywnemu” – w odniesieniu do neokonserwatystów można by dyskutować, czy ów kompas moralny nie był tylko i wyłącznie fikcją.

Redaktorzy wydania klasycznej pozycji Fanfaniego Catholicism, Protestantism and Capitalism, która ukazała się nakładem wydawnictwa IHS Press, byli bardziej powściągliwi w ocenie wpływu opus magnus Novaka na dyskurs ekonomiczny, zwłaszcza w środowisku katolików. Teza Fanfaniego, który twierdził, że „między katolicką a kapitalistyczną koncepcją życia istnieje przepaść nie do pokonania” była w czasach Reagana całkowicie ignorowana, zwłaszcza wśród katolików, a głównym tego sprawcą był Michael Novak, według redaktorów „człowiek, który utożsamiał sobą wszystko, co myśl katolicka miała do zaproponowania w dziedzinie ekonomii”3.

Novak był jednym z tych uznanych i wysoko postawionych katolików, którzy po II wojnie światowej zarabiali na życie, przekłamując naukę społeczna Kościoła w interesie ludzi, którzy płacili im pensje (podkr. red.). W jego przypadku był to Amerykański Instytut Przedsiębiorczości – syjonistyczny, wolnorynkowy think tank utrzymywany przez prywatne żydowskie firmy kapitałowe, takie jak Carlyle Group. Za poprzednika Novaka uznać można Williama F. Buckleya, którego krytyka encykliki Jana XXIII Mater et magistra stała się sławna dzięki spopularyzowaniu pochodzącego z niej powiedzenia Mater si; Magistra no!” Śladem Novaka podążyli inni, między innymi jego protegowany George Weigel, który, zapoznawszy się z wkładem, jaki do katolickiej myśli społecznej wniósł w swojej encyklice Caritas in veritate papież Benedykt XVI, wykazał się niezwykłą umiejętnością rozstrzygania o tym, które jej części są słuszne (twierdzenia zbieżne z poglądami neokonserwatywnych think tanków i ich wpływowych popleczników wyróżnił żółtą czcionką), a które nie (te zostały wyróżnione kolorem czerwonym)4. Artykuł Weigla, ewidentnie grzeszący brakiem obiektywizmu, ukazał się w wersji elektronicznej „National Review”, magazynu, który założył William F. Buckley, aby przestrzegać katolików przed socjalizmem papieskim. W tym, o co naprawdę chodzi Weiglowi, potrafiłby się zorientować nawet najmniej rozgarnięty bloger:

Wydaje się, że w rzeczywistości rzecz polega na tym, że Weigel daje wyraz swojemu rozczarowaniu Caritas veritate i rozdrażnieniu tymi jej fragmentami, które są sprzeczne z wyznawanymi przez niego poglądami neoliberalnymi. Latami całymi opowiadał o rzekomym liberalizmie Jana Pawła II i próbował posklejać zasady katolickiej nauki społecznej z konserwatywną ideologią funkcjonującą w Ameryce. Najnowsza encyklika poważnie temu zagroziła, więc Weigel wymyślił sobie siły światłości (opisane złotym atramentem) i mroku (atrament czerwony) i uczynił je częścią prawdziwej epopei, która jest opowieścią o ich ścieraniu się w walce, w trakcie powstawania papieskich encyklik społecznych. Weigel cieszy się rolą naszego przewodnika w tej opowieści (ma przecież dyplomy watykanologii), rozstrzyga o tym, co jest dobre i słuszne, a co tylko „zastałe i mętne”5.

Na początku nowego tysiąclecia najbardziej prominentnym podwójnym agentem, który pod pretekstem głoszenia nauki społecznej Kościoła w rzeczywistości dążył do jej podważenia był ojciec Robert Sirico. Jego Acton Institute był jednym z pierwszych tworów Atlas Economic Research Foundation, którą z kolei powołało do życia Stowarzyszenie Mont Pelerin.

W latach siedemdziesiątych Robert Sirico był aktywistą ruchu homoseksualistów; święcenia kapłańskie przyjął w Kościele Wspólnot Metropolitalnych* działającym wśród członków środowisk LGBT. Stał się ważną postacią w historii organizacji gejowskich, gdyż 12 kwietnia 1975 roku udzielił pierwszego w Stanach Zjednoczonych homoseksualnego „ślubu”. „Małżeństwo” to zawarli dwaj geje, a ceremonia „zaślubin” odbyła się w Pierwszym Kościele Unitariańskim w Denver, w stanie Kolorado. Rok później zdjęcie wielebnego Sirico odzianego w czarną sutannę z białą koloratką ukazało się na łamach „Seattle Post Intelligencer” pod nagłówkiem: „Nalot na rynek męskich niewolników w LA określony jako pomyłka”. 10 kwietnia 1976 roku policjanci z Los Angeles w kamizelkach szturmowych i wyposażeni w sprzęt do tłumienia zamieszek aresztowali czterdziestu uczestników homoseksualnego „targu niewolników” zgromadzonych w budynku Mark IV Health Club w Hollywood. Tamtejsza łaźnia była wykorzystywana na potrzeby sadomasochistycznych obrzędów organizowanych przez tak zwane Skórzane Bractwo (Leather Fraternity). Prowadzący aukcję wprowadzał na scenę nagich „męskich niewolników”, a potencjalni kupcy dokładnie ich oglądali. Ceny płacone za „niewolników” wahały się w przedziale od dziesięciu do siedemdziesięciu pięciu dolarów. Policjant w cywilu, który był obecny na aukcji, powiedział dziennikarzom, że kupił tam pewnego mężczyznę za szesnaście dolarów, a licytator zapewnił go, że ten „wolontariusz” dostarczy mu określonych przeżyć seksualnych. Patronem tego wydarzenia była Gejowska Społeczność Los Angeles kierowana przez wielebnego Sirico. Tenże sam Sirico oznajmił reporterowi „Private Investigators Magazine”, że była to „nieszkodliwa impreza charytatywna”, której celem było pozyskanie pieniędzy dla kliniki leczenia chorób wenerycznych6.

* Kościół Wspólnot Metropolitalnych (Metropolitan Community Church) – jest międzynarodowym stowarzyszeniem wspólnot chrześcijańskich. Uważany jest za liberalną denominację głównego nurtu protestantyzmu, nastawionym szczególnie na działalność wśród środowisk LGBT.

Krótko po wystąpieniu w obronie Rynku Męskich Niewolników w Los Angeles, Sirico przeprowadził się do San Francisco, gdzie stał się zwolennikiem libertarianizmu i zaczął występować jako rzecznik Ruchu Libertarian na Rzecz Praw Gejów. Poźniej, w dosyć podejrzanych okolicznościach, został wyświęcony na księdza katolickiego, po czym oznajmił, że zrywa z homoseksualizmem. Nie odciął się jednak od libertarianizmu, który przyswoił sobie w okresie działalności w ruchu LGBT.

22 czerwca 2006 roku w San Francisco, podczas kolacji zorganizowanej dla upamiętnienia dwudziestej piątej rocznicy utworzenia Atlas Economic Research Foundation, Sirico powiedział: „Pamiętam, jak jakieś siedemnaście lat temu już jako ksiądz spacerowałem po wybrukowanych kocimi łbami uliczkach Gwatemali, rozmawiałem z Alexem Chaufenem i dawałem wyraz mojej frustracji, że środowiska duchownych skłaniają się ku socjalizmowi. W kilku słowach udzielił mi bystrej i przenikliwej odpowiedzi: «zaakceptuj siebie samego, odtwórz proces, który przywiódł cię do poznania wolności». I tak, od chwili powstania Acton Institute, w konkretny i wymierny sposób idziemy za jego radą, którą Alex, a później John Blundell, no i oczywiście Leonard Liggio, mój «ojciec chrzestny wolności», pomagali i pomagają nam upowszechniać. Dlatego właśnie przebywanie dziś wieczór w waszym gronie dla uczczenia tego wyjątkowego wydarzenia poczytuję sobie za osobisty zaszczyt i przywilej”.

Leonard Liggio w latach 1990-1999 był członkiem zarządu Acton Institute, a obecnie zasiada* w jego Radzie Doradczej. Jest wiceprezesem Atlas Economic Research Foundation i prezesem Mont Pelerin. Dzięki swoim koneksjom z powiązanymi ze sobą kierownictwami organizacji, takich jak Atlas Foundation i Mont Pelerin, Liggio umożliwił Sirico „wolny wstęp” na korytarze władzy stworzonej przez Atlas globalnej gigantycznej sieci „prorynkowych” think tanków. W roku 1990, kiedy powstał Acton Institute, Sirico zaproponowano członkostwo w stowarzyszeniu Mont Pelerin. W ciągu jednego zaledwie roku do Acton zaczął płynąć strumień rozmaitych dotacji. W 1991 roku Acton Institute otrzymał sto tysięcy dolarów od Fundacji Dobroczynnej Charlesa G. Kocha**.

Koch finansował działaczy Tea Party, między innymi Scotta Walkera, który w roku 2010 został wybrany gubernatorem Wisconsin i z wdzięczności za hojność Kocha szybko spowodował, że elektrownie w Wisconsin stały się jego własnością. Ta i inne podobne transakcje spowodowały, że Walkera próbowano usunąć ze stanowiska. Bez powodzenia. Mimo to amerykański słownik polityczny i ekonomiczny wzbogacił się dzięki temu o nowe słowo: Kochsucker, które oznacza „osobę zaangażowaną politycznie, która jest orędownikiem rozwiązań przynoszących korzyści korporacjom, wielkiemu biznesowi oraz interesom prawicy i czyni to pod pozorem tego, że w z pewnością przyniosą one pożytek zwykłym Amerykanom”. W latach 1993-2004 Acton Institute otrzymał od Fundacji Kocha dodatkowe osiemdziesiąt sześć tysięcy dolarów.

* Leonard Liggio zmarł 14 października 2014 roku.

** Koch Industries – amerykańskie przedsiębiorstwo z siedzibą w Wichita, Kansas. Koch Industries założone w 1940 roku przez Freda C. Kocha. Zatrudnia około siedemdziesiąt tysięcy pracowników na całym świecie (stan z 2009). Działa w sektorze produkcji ropy naftowej, chemicznym, energetycznym, produkcji asfaltu, gazu ziemnego, nawozów sztucznych, środków spożywczych i tworzyw sztucznych.

W maju 2013 roku ojciec Sirico w rozmowie z dziennikarzem „New York Times” piszącym artykuł o strajku adiunktów na uniwersytecie Duquesne powiedział, że poparcie dla związków zawodowych zawarte w encyklice Rerum novarum jest „uwarunkowane historycznie”7. „Podczas rewolucji przemysłowej Kościół obawiał się komunizmu i niesprawiedliwego, ale dzikiego kapitalizmu. Ludzie byli traktowani brutalnie. W Pittsburghu niczego takiego obecnie nie ma”8. Tak samo jak w przypadku ataku przypuszczonego przez Weigla na Caritas veritate, wypowiedź Sirico wywołała wyraźne oburzenie katolików, dysponujących wiedzą o tym, jakie treści odnoszące się do tej kwestii naprawdę zawiera ta encyklika. Jezuickie pismo „America” nazwało wystąpienie Sirico „zdumiewającym pod względem nieznajomości podstaw poparcia Kościoła dla związków zawodowych bądź kłamliwym wypaczeniu jego poglądów”9.


Przypisy do rozdziału

1 http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/encykliki/laborem.html

2 George Weigel, Witness to Hope: The Biography of Pope John Paul II, Cliff Street Books, New York 1999, s. 421.

3 Fanfani, s. 7.

4 http://www.nationalreview.com/articles/227839/i-caritas-veritate-i-gold-andred/george–weigel

5 http://evangelicalcatholicism.wordpress.com/2009/07/08/on-the-sheerimplausibility-ofgeorge-weigels-story-part-1

6 www.culturewars.com/2007/html

7 http://www.nytimes.com/2012/06/23/education/for-professors-at-duquesneuniversityunion-fight-transcends-religion.html?_r=3&

8 Ibid.

9 http://americamagazine.org/content/all-things/sirico-completely-wrongchurchs-support-unions

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz