Słowo na 17 grudnia (III Niedziela Adwentu): Adwentowa radość ważniejsza od komercji i konsumpcji [ks. Stanisław]

Liturgia słowa trzeciej niedzieli Adwentu „Gaudete”, podobnie jak czwartej niedzieli Wielkiego Postu „Laetare” wzywa do radości. „Gaudete in Domino semper” – „Zawsze się radujcie”, wzywa św. Paweł w drugiej niedzielnej lekcji 17 grudnia (1 Tes 5,16). Źródłem radości jest Boża miłość, duchowa radość jest owocem Ducha Świętego. Trwa ona w cierpieniach, nie ginie wobec trudności, podtrzymywana jest przez modlitwę, ożywiona przez nadzieję, osiąga swoją pełnię we wspólnocie z Bogiem na zawsze. Ubogie przyjście Chrystusa łączy radość nieba z radością ziemi.

Grudniowa, adwentowa radość w Polsce wydaje się zaćmiona przez wspomnienie okrucieństw grudnia roku 1970 i obchody rocznicy stanu wojennego, który rozpoczął się w niedzielę „Gaudete” 13 grudnia 1981.

Wypowiedzenie wojny narodowi i „Solidarności” przez ówczesne komunistyczne władze miało odebrać Polakom nadzieję wolności w prawdzie.

Zewnętrzna wojna przeciwko Polsce wówczas ze Wschodu, obecnie również z Zachodu, znalazła i znajduje chętne środki w postaci miejscowych zdrajców, gotowych stać się narzędziami smutku, cierpienia i zadanej śmierci. Wykonawcy odwiecznej wojny wypowiedzianej Bogu i ludziom, chcą na gruzach budowli pokoju i życia, założyć cmentarzysko śmierci pod zarządem i ze wsparciem władców z piekła rodem.

Wojna przeciwko życiu i prawdzie bywa jawna i otwarta, jak w czasie stanu wojennego, ale często w okresach stabilizacji, bywa ukryta i zakłamana. Łatwo zauważyć czołgi na ulicach i jawne egzekucje, trudno spostrzec wyroki śmierci dokonywane w ukryciu przez nieznanych sprawców lub seryjnego samobójcę.

Jeszcze trudniej sprzeciwić się śmierci uznanej za właściwy sposób życia sprawców kosztem ofiar. Przekonanie, że ludzie mogą dysponować bezbronnym życiem ludzkim we własnym interesie, za powszechną zgodą, kształtuje postawę obojętności wobec zła, gdy ono wydaje się słuszne i konieczne. Dlaczego słuszne w świetle rozumu i wiary byłoby stosowanie in vitro, aborcji lub biernej eutanazji, a niesłuszne w ramach praktyki wprowadzanie selekcji na zasadzie „chcę bronić życia, ale często nie chcę”?

Postawy wewnętrznie sprzeczne i niekonsekwentne prowadzą do zamętu w myśleniu, wypowiadaniu się i działaniu, a ludzie skądinąd dobrzy zgadzają się cicho i biernie na zło.

Bóg pozwala złu ujawniać się po to, aby spostrzec związek między złem widocznym i boleśnie odczuwalnym, a złem uznanym za powszechne i rzekomo konieczne.

Św. Jan Chrzciciel w Ewangelii niedzielnej z pokorą odpowiada na pytanie „kim jesteś”?: „Jam głos wołającego na pustyni” (J 1,23). Św. Jan Ewangelista o św. Janie Chrzcicielu mówi: „Nie był on światłością lecz posłanym, aby zaświadczyć o światłości” (J 1,8). W tym świadectwie możemy świętego poprzednika Zbawiciela naśladować wskazując na Chrystusa rozświetlającego mroki naszych powikłanych sumień. Bóg przychodzi do ludzi prostą drogą i prostoty oczekuje. Jan Chrzciciel mówi o sobie: „Nie jestem prorokiem”, a Jezus o nim: „Jan jest więcej niż prorokiem”. Jan przygotowuje swoich uczniów, aby stali się uczniami Jezusa, nie tworzy sekty.

Również naszym zadaniem jest nie zatrzymywać i gromadzić innych przy sobie i dla siebie, choćbyśmy mieli po temu zdolności i możliwości, ale prowadzić do Chrystusa w duchu słów św. Jana: „On ma wzrastać, ja zaś umniejszać się”. Pokutny chrzest janowy zapowiada chrzest męki i krwi Chrystusa oraz chrzest sakramentalny. Udział we władzy Chrystusa Kapłana, Proroka i Króla, wynikający z chrztu, zobowiązuje nas do ofiarnej służby, wierności prawdzie i współtworzenia wspólnoty miłości i życia.

Każda postać zgody na zło oddala od łaski chrztu świętego i odróżnia identyfikację i samookreślenie „jestem ochrzczony” od świadectwa: „jestem chrześcijaninem”.

Żywa przynależność do Chrystusa i Jego mistycznego Ciała – Kościoła daje pokój i radość serca, czego nie mogą zastąpić tymczasowe satysfakcje, korzyści i przyjemności, związane z władzą i posiadaniem.

Ks. prymas Stefan Wyszyński powiedział w Warszawie 24 grudnia 1976: „Pamiętajmy, że ład moralny, ewangeliczny rzutuje na ład społeczny, polityczny i gospodarczy – nie na odwrót!”.

Trzy lata wcześniej, w Wigilię 1973, życzył: „Musimy być spokojni w wierze. Im wiara nasza jest mocniejsza, im ufność głębsza, a miłość do Boga i ludzi pełniejsza, tym jesteśmy wszyscy użyteczniejsi i dla Kościoła i dla ludu Bożego, i dla narodu, i dla państwa, a nawet dla życia gospodarczego”. Czyli: co Bóg złączył, człowiek niech nie rozłącza. Dusza i ciało tworzą w nas jedno.

ks. Stanisław Małkowski

Średnia ocen
0 z 0 głosów.
Udostępnij przez:

Dodaj komentarz