Hjalmar Horace Greeley Schacht, bankier III Rzeszy – sylwetka

Schacht urodził się w 1877 r. mieście Tinglev (wówczas część Prus, obecnie należy do Danii). Był synem duńskiej baronowej i niemieckiego biznesmena. Studiował nauki polityczne, filologię niemiecką, medycynę. Z ekonomii napisał doktorat w 1899 r. (tematem był merkantylizm). Był szefem Reichsbanku od 1923 r. do 1931 r. (jego zasługą jest stłumienie hiperinflacji) i potem znowu od 1933 r. do stycznia 1939 r. Pracował jako bankier już od 1903 r. (początkowo w Dresdner Bank).

Wczesna historia Schachta, w szczególności jego działania w ZSRR po rewolucji bolszewickiej 1917 roku, została opisana w książce Wall Street and the Bolshevik Revolution. Na początku XX w. ojciec Schachta pracował w berlińskim biurze Equitable Trust Company of New York. Hjalmar urodził się w Niemczech, a nie w Nowym Jorku tylko przez przypadek, ponieważ chorująca matka wymagała,  by rodzina powróciła do Niemiec. Brat William Schacht był urodzonym w USA amerykańskim obywatelem. Aby podkreślić jego amerykańskie pochodzenie, nadano Hjalmarowi drugie imię „Horace Greeley” po dobrze znanym demokratycznym polityku. Należy podkreślić, że rodzina Schachta miała swoje początki w Nowym Jorku, pracując na Wall Street dla prominentnego domu finansowego Equitable Trust (który był kontrolowany przez firmę J.P. Morgan), a Hjalmar przez całe życie zachował te koneksje. Gazety i współczesne źródła odnotowały jego wielokrotne spotkania z Owenem Youngiem z General Electric; Farishem, przewodniczącym Standard Oil of New Jersey; i ich bankowymi odpowiednikami. W skrócie, Schacht był członkiem międzynarodowej elity finansowej, która dzierży zakulisową władzę poprzez aparat polityczny kraju. Jest on kluczowym ogniwem między elitami Wall Street i bliskim kręgiem Hitlera.

Po wojnie nie objął już żadnego publicznego urzędu. Często skarżył się, że kanclerz Konrad Adenauer nie chciał skorzystać z jego doświadczenia. W 1953 r. otworzył bank Deutsche Außenhandelsbank Schacht & Co. Był też doradcą wielu rządów krajów rozwijających się (m.in. Indonezji). Zmarł w 1970 r. w Monachium (miał wówczas 93 lata).

Napisał 25 książek, z których cztery przetłumaczono na język angielski. Ostatnią jest właśnie, „The Magic of Money” z 1967 r. (opublikował ją, gdy miał 90 lat).

„Często nazywano mnie czarodziejem finansowym ” – brzmi pierwsze jej zdanie. Kilka stron dalej autor opisuje, jak to w 1927 r. Niemiecki Instytut Wydawniczy ze Stuttgartu zaproponował mu napisanie książki o tym, w jaki sposób stłumił niemiecką hiperinflację z początku lat 20. Kiedy wysłał gotowe dzieło wydawcy, ten przysłał mu list z gratulacjami. Spodziewał się dostać „suchy” i „ciężki” podręcznik ekonomii, a otrzymał żywo napisaną książkę, którą czyta się jak powieść – chwali się Schacht.

I opisuje jak to w 1923 r. zaproponowano mu stanowisko Komisarza ds. Waluty Niemiec. Miał zarabiać 400 marek miesięcznie, w czasie gdy jego sekretarka w prywatnym banku, w którym pracował, dostawała 600 marek. Powiedział, że będzie pracował za darmo, o ile otrzyma zgodę na zatrudnienie swojej sekretarki, a państwo zapłaci jej 600 marek.

Schacht podkreślał, że zrezygnował z zasiadania w ponad 70 radach nadzorczych, by podjąć się pracy dla Niemiec. Ma to świadczyć o tym, że w swojej pracy na rzecz kraju nigdy nie kierował się chęcią zysku, tylko troską o dobro ojczyzny.

W swej książce często wytyka innym niekompetencję. Opisuje jak to na wiosnę 1938 r. Niemcy zaanektowały Austrię. Hitler wpadł na pomysł, by zrobić prezent swoim rodakom. Rynkowy kurs niemieckiej marki wynosił wówczas dwa szylingi austriackie. Führer zarządził (ignorując sprzeciw Schachta), by Austriacy mogli je wymieniać płacąc 1,5 szylinga za markę (czyli teoretycznie otrzymali pieniądze, które miały o jedną trzecią wyższą wartość nabywczą, niż te które wcześniej posiadali). Oczywiście skutek nie był taki, że wszyscy stali się o jedną trzecią bogatsi, tylko że mniej więcej w podobnym stopniu wzrosły ceny.

Niekompetencja nie ograniczała się tylko do samego Führera. Schacht podaje jak to w 1932 r. spotkał w teatrze admirała Ericha Raedera, dowódcę marynarki wojennej III Rzeszy i zapytał go, czemu jest w takim dobrym humorze. „Panie Schacht, Führer właśnie przyznał mi 60 mld marek na rozwój marynarki, 6 mld co roku przez następne 10 lat”. „A czy mogę zauważyć, że w 1932 r. cały budżet Rzeszy wynosi 7 mld marek. Pan natomiast otrzyma prawie tyle tylko na marynarkę. Czy wie pan skąd pochodzą te pieniądze?” – zapytał Schacht. „No cóż, to jest coś, o co będą się martwić moi następcy” – odparł Raeder.

Schacht twierdzi, że głównym źródłem finansowania zbrojeń III Rzeszy był dodruk pustego pieniądza. Kontrola cen, ograniczenia w kupnie towarów tylko oddaliły w czasie moment ujawnienia skali utraty wartości przez pieniądz. W 1939 r. w Niemczech notowano w obiegu 10 mld banknotów. W 1945 r. było to już 50 mld. Jajko, które w 1939 r. kosztowało 20 fenigów, w 1945 powinno kosztować markę (przy pozostałych czynnikach pozostających bez zmian).

W 1936 r., opowiada Schacht, poszedł do ministra wojny Wernera von Blomberga i wytłumaczył, jakie będę skutki finansowania wojny przez druk banknotów. W odpowiedzi usłyszał: „Panie Schacht, widzę że ma pan rację, ale jestem pewien, że Führer znajdzie sposób na wyjście ze wszystkich naszych trudności”.

Zdaniem Schachta problemem Hitlera nie było tylko inflacyjne finansowanie zbrojeń, ale także brak przygotowania do prowadzenia wojny. Podaje, że w 1914 r. wartość zapasów surowców dla przemysłu Niemiec szacowano na 7-8 mld marek. W 1936 r. warte one były tylko miliard. Zaczęto je intensywnie gromadzić dopiero po rozpoczęciu działań wojennych. Nie trzeba być prorokiem, by przewidzieć jaki może być rezultat wojny prowadzonej przeciwko krajom tak bogatym w surowce jak Anglia – zauważa Schacht. I dodaje, że kiedy Japonia napadła na USA napisał „Kraj, który produkuje 9 mln ton stali rocznie nigdy nie wygra wojny z krajem, który może wyprodukować 90 mln ton rocznie”.

Nie sposób odmówić Schachtowi zdolności do pisania wciągających książek. Akurat w tej kwestii jego samochwalstwo nie jest pozbawione podstaw. „The Magic of Money” pełne są zakulisowych anegdotek z życia polityczno-ekonomicznego III Rzeszy, które na prawdę wciągają.

Inna sprawa, że jako człowiek który osobiście poznał Hitlera, Mussoliniego, Roosevelta, Hoovera czy J.P. Morgana, miał z pewnością mnóstwo materiału do pisania bestsellerów.


Za: ObserwatorFinansowy, Antony C. Sutton „Wall Street i Hitler” .

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz