Na sobotę Chesterton: Bezmyślny sentymentalizm

Jakiś czas temu pewien duchowny anglikański zaapelował do milionów ludzi, by uroczyście zaprzysięgli na przesyłanych mu kartkach pocztowych, że od tej pory już nigdy, przenigdy, pod żadnym pretekstem i absolutnie w żadnych okolicznościach nie będą stosować przemocy, choćby miało to kogoś przed czymś uchronić. Dla mojego umysłu, który jest średniowieczny, czyli logiczny, oznacza to, że jeśli okrutny sułtan wyśle przeciwko nam flotę wojenną i rozkaże, byśmy natychmiast oddali mu nasze dzieci, bo ma kaprys wziąć je na tortury, trzeba będzie w te pędy zrobić, co nam każe.

Oczywiście, ów duchowny nie myślał o takiej sytuacji. Nie myślał w ogóle o żadnej sytuacji, w której jego apel mógłby przejść życiową próbę. A dokładniej biorąc – nie myślał kompletnie. Aby oddać mu sprawiedliwość, jestem pewien, że gdyby doszło do takiej próby, złamałby własną przysięgę równie bez zastanowienia, jak ją złożył. Lecz ani jeden postępek, ani drugi, jak powiedziałby chiński filozof, nie jest godny dostojnego ludzkiego intelektu.

To nieprawda, że ludzie, którzy tak działają, są nazbyt idealistyczni. Oni po prostu nie zadają sobie trudu, żeby zrozumieć swoje własne ideały, czy też swoje własne idee. I właśnie dlatego przez nasz kraj co chwila przelewają się niszczycielskie fale ich bezmyślnego, mdławego sentymentalizmu.

Esej ukazał się w tomiku pt. „Obrona rozumu”, wyd. Fronda 2014.


Poprzedni odcinek:

Na sobotę Chesterton: „Wszystkie dzieci są nasze”

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz