Słowo na 3 grudnia (I niedzielę Adwentu): Ku zwycięstwu światła nad ciemnością [ks. Stanisław]

W pierwszą niedzielę Adwentu 3 grudnia, w rozpoczynającym się nowym roku kościelnym i w czasie oczekiwania na przyjście Pana, liturgia słowa Bożego wzywa nas do powstania ze snu i do czuwania. Chrystus przyszedł, przychodzi i przyjdzie. Czuwać to być gotowym, aby zrozumieć znaczenie Jego pierwszego przyjścia, poznać sposób Jego nieustannej z nami obecności (skoro powiedział przed Wniebowstąpieniem „jestem z wami po wszystkie dni aż do skoczenia świata”), wciąż liczyć się z doczesną śmiercią i sądem Bożym po niej, a także z ograniczonym czasem świata, który zmierza do swojego kresu.

Czuwanie ma sens duchowy. Mówi Oblubienica z Pieśni nad Pieśniami: „Ja śpię, lecz serce moje czuwa” (Pnp 5,2). Kościół w swojej istocie przygotowuje ludzi na świadome spotkanie z Chrystusem trojako przychodzącym. Kto czuwa, ten żyjąc w nocy nie poddaje się ciemności, trwa duchowo w świetle dnia. „Nie jesteśmy synami nocy ani ciemności”, pisze św. Paweł (1 Tes 5,5n). Bóg jest światłością, Chrystus swoim uczniom daje światło życia, broni przed ciemnością zła i śmierci. Modlimy się o wieczną światłość dla naszych zmarłych. Modlitwa jest wołaniem do Boga o światło dla modlących się i tych, za których się modlą. Grzech jest wejściem w ciemność zła, ale każda postać zła duchowa i cielesna w świecie ludzkim i w życiu doczesnym może być poddana światłu Bożego Miłosierdzia.

Napisał o tym w liście na Adwent 1946 biskup lubelski Stefan Wyszyński: „Choćby człowiek upadł do granicy zwierzęcego upodlenia, jeszcze nie traci swej godności dziecka Bożego, a stąd możności wydobycia się ze swego upodlenia. Kościół za przykładem Chrystusa zbiera po drogach ziemskich wszelką nędzę ludzką: trędowatych na duszy i na ciele, chromych ślepych, głuchych; nie odtrąca ich, wszystkim daje prawo do przebaczenia, choćby przed chwilą sięgali nam do gardła; podaje rękę, dźwiga, stawia na nogi i woła: wstań a chodź!”.

Upadły anioł Lucyfer – Jutrzenka porzucił światło, wybrał ciemność, nazwał ją światłem i wmawia w ludzi, że wejście w ciemność jest oświeceniem, które w osiemnastowiecznej historii było zaciemnieniem rozumu odłączonego od wiary i przyniosło w następnym stuleciu mroczne ideologie liberalizmu i socjalizmu, a później komunizmu, aż po obecne pandemonium apostazji i bezrozumu w wielu postaciach dzisiejszego nihilizmu niszczącego ludzi w wymiarze duszy i ciała.

Gdy w czasie Adwentu noc staje się coraz dłuższa, a dzień coraz krótszy, warto pomyśleć w ramach rekolekcji, co zrobić, aby uniemożliwić powrót do Europy euro-socjalizmu, czyli „skandalicznej dyktatury ciemniaków”, według celnego określenia PRL-u przez Stefana Kisielewskiego, za co przez ciemniaków w ciemnej bramie został pobity.

Ponieważ w duchowej walce środki materialne nie wystarczą do zwycięstwa światła nad ciemnością, trzeba sięgnąć również po środki duchowe, poddając się władzy Chrystusa Króla Polski w obronie ojczyzny i cywilizacji europejskiej oraz włączając się w Krucjatę Różańcową, aby Polska była wierna Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, aby wypełnione były Jasnogórskie Śluby Narodu z 26 sierpnia 1956 roku.

ks. Stanisław Małkowski

Średnia ocen
0 z 0 głosów.
Udostępnij przez:

Dodaj komentarz