M. Morawiecki zaprasza JPMorgan, Goldman Sachs, HSBC – czy można tym instytucjom i ludziom zaufać ?

Komentarz redakcji:

Nie będący posłem, nawet przy kulawej ordynacji wyborczej, a więc nie wybrany przez społeczeństwo, wicepremier Mateusz Morawiecki, b. prezes banku BZ WBK, zaprasza do Polski największe banki świata, będącymi zamieszanymi w kryzys finansowy oraz niejasne powiązania. Czy jest to plan rozwoju dla Polski czy jest to kolejny etap przejmowania polskiego majątku (wskaźniki zadłużenia społeczeństwa i przedsiębiorstw są dużo wyższe niż 20 lat temu), czy też ruch na szachownicy w geopolitycznej grze USA z wielkimi krajami leżącymi na wschód od Polski ?

Heinrich Pesch, jezuita, teolog, ekonomista i filozof społeczny, twórca koncepcji solidaryzmu społecznego [SYLWETKA] nazwał swego czasu kapitalizm lichwą usankcjonowaną przez państwo. Heinrich Pesch jest autorem pracy „Lehrbuch der Nationalökonomie” [Podręcznik ekonomii narodowej] (1924 r.), o której Othmar Spann w swojej historii ekonomii napisał: „stworzył najbardziej wyczerpujący traktat ekonomiczny spośród wszystkich, jakie kiedykolwiek napisano w języku niemieckim – dzieło łączące intuicję z rzetelną wiedzą naukową”.

Polityka Polska zaprasza do współpracy tych, którzy uważają, że warto wrócić do fundamentów ekonomii.


  1. O JP Morgan

M. Morawiecki: Decyzja o ulokowaniu w Polsce jednej z siedzib JP Morgan, największego pod względem kapitalizacji banku na świecie, to dowód zaufania do naszej gospodarki – ocenił we wtorek wicepremier i minister rozwoju Mateusz Morawiecki.

„To największy pod względem kapitalizacji bank na świecie. To dowód zaufania do naszej gospodarki i dowód na to, jak dużą nadzieję pokładają największe instytucje finansowe w rozwój gospodarczy naszego kraju” – powiedział Morawiecki na konferencji prasowej w Warszawie.

JP Morgan Chase jest międzynarodową firmą specjalizującą się w bankowości i usługach finansowych; jest też największym bankiem w USA i trzecim bankiem na świecie pod względem wartości aktywów. JP Morgan specjalizuje się w bankowości inwestycyjnej, komercyjnej i prywatnej, zarządzaniem aktywami oraz papierami dłużnymi.

Jednak JPMC ma swoją ciemną stronę i być może to jest ich prawdziwa twarz. JP Morgan Chase był wielokrotnie karany przez instytucje państwowe na całym świecie za manipulacje na rynkach walutowych, kruszców czy nieruchomości. Płacili miliardowe odszkodowania, ale to i tak nie robiło na nich wrażenia, bo potrafili wyłudzić od rządów kolejne miliardy jak w przypadku tzw. „kryzysu finansowego” w 2008 roku.

Przykładowo w marcu 2008 roku otrzymali 30 miliardów dolarów „wsparcia” od amerykańskiej rezerwy federalnej na „wspomożenia przejęcia banku Bear Stearns”.

Pod koniec 2008 roku prezydent Obama uruchomił program wsparcia dla sektora bankowego, który miał wynieść 700 miliardów dolarów, ale finalnie okazało się, że banki pożarły dużo więcej bo aż 1,2 biliona dolarów! JP Morgan wziął z tego aż 50 miliardów. I do dzisiaj nie wiadomo, na co wydano te pieniądze. Thomas Kelly z JP Morgan oświadczył: „Trochę pożyczyliśmy, trochę nie, w zasadzie nie księgowaliśmy tych kwot”!

JP Morgan, który w 2008 roku „zarobił” na kasie podatników 5,6 mld USD, w 2009 roku przeznaczył na premie i nagrody aż 8,7 miliardów USD! Nagród w wysokości powyżej 1 miliona dolarów było 1626, nagród w kwocie powyżej 3 milionów dolarów aż 200.

Co obiecał tym banksterom premier Morawiecki? Tego nie wiemy, ale ostatnio bardzo często jeździł do Nowego Jorku. Jedno jest pewne – banksterzy nie połaszą się na byle co. Skoro przychodzą do Polski to muszą tu widzieć smakowity kąsek.

2. O Goldman Sachs i HSBC

Po Brexicie banksterzy z Goldman Sachs i HSBC wylądują w Polsce? Wicepremier Morawiecki mości im drogę. Promuje ich, obiecując nam, że dzięki przenosinom powstanie u nas 30 tys. nowych miejsc pracy. Rząd rozpoczął już negocjacje z Goldman Sachs i HSBC – informuje Bloomberg.

Tymczasem Goldman Sachs i HSBC mogą służyć za modelowe przykłady banksterstwa. 

Pierwszy, to nowojorski bank inwestycyjny, o którym się mówi, że jest zbyt wielki by upaść. Ale za to ma swoim sumieniu upadłości innych. Bardzo wiele upadłości. To od niego rozpoczął się w latach 90-tych kryzys, który ogarnął cały świat.

HSBC to bank londyński. W 2012 został oskarżony o „umożliwienie meksykańskim kartelom prania brudnych pieniędzy, oferowanie usług bankowych instytucjom wspierającym Al-Kaidę oraz omijanie embarga nałożonego na Iran”.

Morawiecki twierdzi, że Polska ma dużą szansę przyciągnąć na nasz rynek najbardziej znaczące firmy z londyńskiego City, czego przykładem jest choćby niemiecki koncern motoryzacyjny Daimler, który planuje wybudować pod Jaworem fabrykę silników za 500 mln euro. Wicepremier potwierdził  również, że rząd rozpoczął już negocjacje z takimi gigantami międzynarodowego sektora bankowego, jak Goldman Sachs i HSBC, i rozmowy jak dotąd przebiegają pozytywnie – podaje Bloomberg.

Pozytywnie? Ciekawe co im rząd obiecuje? Dotacje idące w miliardy? Zwolnienie z podatków? No bo to normalna praktyka w takich wypadkach.

W każdym razie nasz wicepremier, były bankier, może dużo zyskać w oczach kolegów. Może nawet kiedyś jakąś zyskowną posadkę w jednym z banków? Tak jak Kazimierz Marcinkiewicz, b. premier, w Goldman Sachs.

Przypomnijmy więcej faktów na temat obydwu zapraszanych banków

W lutym 2009 Goldman Sachs przyznał się, prowadził spekulacje obliczone na spadek wartości złotego. Przyznał też, że zarobił dużo ponad to, co zakładał. Znamienne – to wtedy w tym banku zatrudniony był Marcinkiewicz.

To normalna praktyka banku. Goldman Sachs stara się być tak blisko rządów jak to tylko możliwe. Goldman lobbuje swoich pracowników na kluczowe stanowiska w strukturach europejskich oraz poszczególnych państw. Następnie pod koniec kadencji urzędnicy obejmują intratne posady w banku.

Rozgraniczenie interesów Goldmana i rządów jest praktycznie niemożliwe. Goldman sprawuje funkcje doradcze, dostarcza finansowania poprzez emisję obligacji, kieruje swoich ludzi na stanowiska publiczne, aby rozwiązać problemy, które sam tworzy. W obecnej chwili jest tak, że większość głównych polityków pracowała lub doradzała Goldmanowi. Trudno jest więc rozdzielić interes Goldmana od interesu publicznego.

Od Goldman Sachs rozpoczął się światowy kryzys finansowy w latach 90-tych ub. wieku. Najpierw bank wszedł  na giełdę nowojorską. Od tego czasu zaczął dążyć do maksymalizacji zysków (skutkowało to premiami dla zarządu), a wiarygodność emisji akcji danej spółki przestała się liczyć. Bank rozpoczął operacje o wysokim ryzyku. I przeliczył się. Kryzys zaczął się rozszerzać. Najpierw w USA, a potem na cały świat.

Eksperci przekonywali, że bank był w stanie przewidzieć skalę nadchodzących problemów już dwa lata wcześniej, zamiast jednak ostrzec przed nimi, wykorzystał poufne informacje z kręgów władzy, by zarobić na praktykach spekulacyjnych. Krytycy oskarżali bank również o ukrywanie skali zadłużenia Grecji i nieujawnianie swapów obligacyjnych. Szacuje się, że na kryzysie Goldman Sachs zarobił kilka miliardów dolarów.

Londyński HSBC w 2012 r. został oskarżony o „umożliwienie meksykańskim kartelom prania brudnych pieniędzy, oferowanie usług bankowych instytucjom wspierającym Al-Kaidę oraz omijanie embarga nałożonego na Iran – takie zarzuty postawili amerykańscy senatorzy.”

W 2014 r. bank został oskarżony przez władze Belgii o to, że „świadomie promował oszustwa podatkowe dokonywane przez spółki offshore”. A także o „oszustwa, pranie brudnych pieniędzy, działania kryminalne i niezgodne z prawem wykonywanie zawodu pośrednika finansowego”.

Morawiecki, rając nam Goldman Sachs i HSBC, powołuje się na przykład firmy Daimler, który planuje wybudować pod Jaworem fabrykę silników. Nie chce zauważyć, że fabryka silników to nie wszechpotężny bank. Fabryka siników może co najwyżej zaszkodzić okolicznemu środowisku. Potężny bank może zaszkodzić całemu krajowi. I będzie to robił, bo przecież nie zmieni swej natury.

Swoją drogą po raz kolejny wicepremier robi wielkie halo z powodu lokowania u nas obcego kapitału. A przecież w kampanii wyborczej narracja była zupełnie inna. PiS miał stawiać na siły i środki krajowe. Miała nastąpić „repolonizacja”. Tymczasem, tym czym najczęściej się chwali rząd, to zaproszenie z zagranicy jak nie fabryki silników to banku, banksterskiego banku.

To nie pierwszy ukłon wobec banków. Nici pozostały z obietnic przedwyborczych PiS o rozprawieniu się z bankami od kredytów frankowych. Sam prezes poradził frankowiczom, żeby nie liczyli na rząd.

Rząd nie może podejmować działań, które np. doprowadzą do zachwiania systemu bankowego, bo to byłby straszny cios we wszystkich obywateli – powiedział w radio prezes J. Kaczyński – W procesach można uzyskać różnego rodzaju rekompensaty, to będzie rozłożone w czasie i z różnych względów będzie nieporównanie łatwiejsze, także dla międzynarodowego świata finansowego.

Wychodzi na to, że system bankowy się w naszym kraju nie rozchwieje. Zaproszone za to zostaną banki, które mogą rozchwiać nasz kraj. I to nieźle.


Źródła: wolnosc24.pl, pap, wei.org.pl

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz