Polityka Polska, Nr 5/2017

Od Redakcji

„Polonia – uśpiony potencjał”, to temat wiodący kolejnego numeru naszego pisma. Temat równie ważny, co zaniedbany. Niewiele jest na świecie narodów, które mając własną Ojczyznę i suwerenne państwo, posiadałoby jednocześnie tak liczną emigrację. Emigrację wielopokoleniową, obejmującą wszystkie warstwy i grupy społeczne, wszystkie zawody, reprezentującą całą polską różnorodność regionalną i kulturową. Zdawać by się mogło, że emigracja sama w sobie stanowi potencjał, który jest nastawiony na obronę własnych wartości i cywilizacyjny rozwój. Wiemy, że tak się nie dzieje.

W polskiej przestrzeni publicznej używamy często zwrotu; „Polacy rozsiani po  świecie…”. Co ten zwrot w swej istocie oznacza? Słowo „rozsiani” wskazuje, że jesteśmy ziarnem, które niezbadanym wyrokiem Opatrzności zostało rozrzucone po świecie. Ziarno, w zamyśle Siewcy, rozrzuca się po to, by przyniosło plon. Czy mamy głęboką świadomość istnienia tego zamysłu? Czy będąc na emigracji postępujemy tak, aby nasze życie przynosiło obfity plon również na polu społecznym, narodowym i cywilizacyjnym?

To „rozsianie” po świecie jest z jednej strony zagrożeniem dla naszej tożsamości, lecz równocześnie stanowi silny bodziec do kształtowania męstwa w utrzymaniu narodowego depozytu wiary, kultury i języka. Zachowanie polskości kosztuje, za obronę polskości często trzeba drogo płacić, bowiem nie wpisuje się ona w dominujący nurt życia świata Zachodu. Nasze narodowe dziedzictwo, tak jak je odkrywamy i rozumiemy w kulturowej i duchowej przestrzeni życia, jest w totalnej opozycji do patologii, targających dziś systemem wartości zachodnich społeczeństw. Jeżeli chcemy zachować swój kod kulturowy, system wartości moralnych, religię i język, jeżeli naszym celem jest zachowanie tego narodowego depozytu, przejętego od poprzednich pokoleń – starcie z relatywizmem moralnym i bezideowością dzisiejszego pokolenia ludzi Zachodu staje się nieuniknione.

To starcie nie ogranicza się do okazywanie niechęci wobec polskiego emigranta, nie jest tylko połączone z demonstracyjnym okazywaniem własnej wyższości. Coraz częściej mamy do czynienia ze zorganizowanym systemem, który odgórnie, w sposób planowy, podejmuje działania dezintegrujące, tak, aby Polacy na emigracji nie mogli stworzyć zjednoczonej, organicznej wspólnoty narodowej, by nie mogli skutecznie upominać się o swoje prawa i realizować wyznaczonych celów, niezależnie od obowiązującej polityki. Uruchamiane są w tym przypadku wielorakie środki socjotechniczne i medialne. Często też wykorzystuje się przeciwko ambitnym projektom polskich emigrantów
struktury administracji państwowej danego kraju oraz ponadnarodowych organizacji.

Polacy, przy wszystkich ich dzisiejszych niedostatkach i ograniczeniach, pozostają jedynym w Europie narodem, żyjącym w duchu cywilizacji łacińskiej. Jej wrogom Polacy na emigracji jawią się jako niebezpieczni krzewiciele tej cywilizacji, która, jak mieli nadzieję, została już dawno pogrzebana. Polacy sami nie dostrzegają tego, że są tym przysłowiowym ziarnem rozrzuconym po świecie, by kiełkować, wzrastać i przynosić sobie i innym wspólnotom plon godnego życia, zgodnego z prawami natury, szacunkiem dla przyrodzonych praw osoby ludzkiej i suwerennego rozwoju narodów. Dostrzegają to jednak ośrodki decyzyjne globalnych sieci i musimy mieć świadomość, że nasza przyszłość rozgrywa się nie tylko na polu gospodarczym czy geopolitycznym. Rozstrzyga się dzisiaj w coraz większym stopniu na płaszczyźnie cywilizacyjnej. Bez tej świadomości nie przetrwamy jako wspólnota narodowa. Dzisiaj, zamiast jednoczyć się w sprawach fundamentalnych, nie tylko dla naszej przyszłości, lecz również dla przyszłości wspólnoty narodów europejskich, zatracamy się w drugorzędnych wojnach i trzeciorzędnych konfliktach, które tak ochoczo są nam narzucane przez zewnętrznych i wewnętrznych wrogów, a które my przyjmujemy za własne.

Europa to skarb tradycji, kultury i religii, którymi promieniowała na cały świat, a który jest dziś przez same narody europejskie odrzucany. Polska jest istotnym elementem europejskiego dziedzictwa, zachowała jeszcze w sobie najwięcej pierwiastków jej cywilizacyjnego i duchowego potencjału. Ten potencjał, wzmocniony przez wytworzoną w dawnych wiekach oryginalną polską kulturę, jest bezcenny dla nas i Europy. Im bardziej duchowo i cywilizacyjnie upada Europa, tym większy ciężar spoczywa na Polsce. Im silniej odcinają się od swych korzeni narody europejskie, tym silniej Polacy powinni bronić swej narodowej tożsamości i dziedzictwa cywilizacji łacińskiej. Jesteśmy częścią świata Zachodu i nie jest dla nas obojętne dokąd ten świat zmierza. Obrona Europy przed cywilizacyjnym  zdziczeniem jest naszym elementarnym obowiązkiem. Ten obowiązek powinniśmy wypełniać swym codziennym wysiłkiem w kraju i na emigracji. Jeżeli Polacy zostali „rozsiani” po świecie, to powinni uczynić z tego faktu atut wzmacniający własną wspólnotę narodową i jednocześnie siłę jednoczącą narody Zachodu wokół wspólnej tradycji.

Nie wystarczy bronić własnej kultury – trzeba ją stale i na nowo tworzyć, gdyż nieustanna twórczość wzbogaca o te przestrzenie życia i ducha, które odpowiadają na stale zmieniające się wyzwania naszej ziemskiej egzystencji. Nie wystarczy język polski zachować – należy go pielęgnować, by coraz doskonalej wyrażał nas, nasze pragnienia i nasze duchowe aspiracje. Obronimy kulturę – świadomie ją tworząc, obronimy język – nieustannie go pielęgnując, obronimy naszą europejską, łacińską cywilizację – wzbogacając ją naszym twórczym życiem społecznym i  narodowym, oddolnie kształtowanymi instytucjami życia społecznego, ekonomicznego i państwowego. To wieki cel naszej narodowej wspólnoty. To również cel naszej wspólnoty emigracyjnej w odniesieniu do własnej Ojczyzny, jak również w odniesieniu do narodów, wśród których zamieszkuje. Przez wiele wieków czerpaliśmy wiele z Zachodu. Dziś mamy okazję ten dług spłacać. Miejmy odwagę go spłacać.

Średnia ocen
0 z 0 głosów.
Udostępnij przez:

Dodaj komentarz