Ukraińska narracja w sprawie Operacji Wisła

Andrzej Zapałowski 

   W bieżącej dyskusji dotyczącej operacji „Wisła” wielu ukraińskich historyków związanych ze Związkiem Ukraińców w Polsce przez ostatnie trzy dekady forsuje tezy, które w zamierzeniu autorów i działaczy tegoż związku mają stać się wyznacznikiem polskiego ujęcia historiografii w odniesieniu do tego tematu. Cała operacja z tym związana ma charakter działań, w których zwalczało się i piętnowało historyków mających inne podejście do tej kwestii, niejako klasyfikując ich jako reżimowych naukowców lub też historyków związanych z nurtem narodowym w polskiej historiografii. Według ich zamierzeń właśnie takich naukowców należy eliminować z przestrzeni publicystycznej czy też naukowej jako tych, którzy nie rozumieją konieczności „otwarcia się” na druga stronę, czyli na formacje, które miały walczyć z Polską o niepodległość Ukrainy z radzieckim i polskim okupantem.

   Istotnym instrumentem tej operacji była penetracja przez środowiska ukraińskich historyków partii i stowarzyszeń wywodzących się z opozycji demokratycznej lat 80-tych. Ważnym elementem tych działań było wytworzenie zbitki pojęciowej w społecznym postrzeganiu ofiar komunizmu w postaci współidentyfikacji prześladowania polskiego podziemia niepodległościowego i ukraińskiego podziemia nacjonalistycznego w Polsce. Prostym elementem tej konstrukcji myślowej było wskazanie dwóch stron barykady, z jednej komuniści jako namiestnicy Związku Radzieckiego, z drugiej strony wszyscy, z którymi ci pierwsi walczyli. Temu działaniu miała służyć podkreślana przez Ukraińców incydentalna współpraca polskiego podziemia z ukraińskim, jak np. akcja na Hrubieszów, czy też porozumienia mające na celu wstrzymanie akcji odwetowych w Rudzie Różanieckiej czy też w Hucie Poręby wiosną 1945 roku.

   Igor Halagida i Roman Drozd jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, w kontekście przeprowadzenia operacji „Wisła”, pisali: „Wymuszone przesuniecie granicy polskiej na rzekę Bug dawało okazję dla władz komunistycznych rozwiązania problemu ukraińskiego według sowieckich wzorów. Cel ten zamierzały osiągnąć metodą czystki etnicznej, obejmującej (według dzisiejszych danych szacunkowo) około 700 tys. Ukraińców”1. Podobnie pisał Eugeniusz Misiło, a mianowicie: „… wysiedlenie ich z Łemkowszczyzny, Bojkowszczyzny, Nadsania, Chełmszczyzny czy Podlasia było niczym innym jak ostatnim aktem ostatecznego rozwiązania kwestii ukraińskiej w Polsce, zaplanowaną z pełną premedytacją czystką etniczną, a deportacja ludności cywilnej klasyczną formą zbiorowej odpowiedzialności, zastosowanej pod pretekstem zwalczania ukraińskiego podziemia zbrojnego w odwecie za śmierć miernego komunistycznego generała, którego przy okazji postanowiono wykreować na nowego polskiego bohatera narodowego”2.

   Tylko w cytowanych fragmentach mamy do czynienia z kilkoma przekłamaniami. Po pierwsze celem władz komunistycznych nie była likwidacja problemu ukraińskiego, czy też białoruskiego, a uzyskanie przez władzę komunistyczną i ich mocodawców realnej władzy na całym terenie państwa i zniszczenie wszelkiego zorganizowanego oporu przeciw temu. Tak więc podejmowano adekwatne działania w stosunku do stopnia zorganizowanego oporu i jego zaplecza. Nie było czystki etnicznej wobec Białorusinów, bo nie stawiali oni oporu wobec ówczesnej władzy. Drugim przekłamaniem było zastosowanie samej metody czystki etnicznej3. W sytuacji naturalnej wymiany ludności na utraconych przez Polskę terenach wschodnich II RP miano wysiedlić całą ludność ukraińską i polską. Była to decyzja Moskwy a nie Warszawy. To, że pozostała w Polsce ludność ukraińska musiała opuścić tereny wschodniej Polski spowodowane było działalnością terrorystyczną OUN i UPA, którego zapleczem były ukraińskie wioski. Władysław Filar naliczył się ich 3254. Tego faktu środowiska ukraińskie nie chcą przyjąć do wiadomości, bo to burzy ich narrację o zaplanowanej czystce etnicznej. Pytanie podstawowe, jakie tu należy zadać, to czy w razie zaprzestania działań podziemia ukraińskiego, tak jak zrobiła to w zasadniczym trzonie Armia Krajowa w styczniu 1945 roku, doszłoby do masowych wysiedleń w 1947 roku? Jeżeli tak by się stało, to wtedy można mówić o zaplanowanej czystce etnicznej.

   Kolejnym kłamstwem wspomnianych autorów jest stwierdzenie, iż: „… W istocie oddziały UPA były wtedy nieliczne, rozproszone na dużym obszarze i raczej bierne. Ich rola ograniczała się do obrony Ukraińców przed deportacją i napadami ze strony części Polaków…”5. W rzeczywistości w tym okresie tj. wiosną 1947 roku, siły UPA i SKW w zasadzie nie odbiegały od stanów z 1946 roku i były oceniane na kilka tysięcy bojówkarzy. Według Marka Jasiaka wynosiły one co najmniej 6000 bojówkarzy6.

   Dodatkowo wspomniane oddziały były dobrze zaprawione w walce, posiadały liczne magazyny logistyczne (ponad 1000) i miały oddaną sterroryzowaną ludność na podległym sobie terenie. Jeżeli deportacja Ukraińców do Związku Radzieckiego skończyła się w czerwcu 1946 roku, to przed jaką deportacją miały te oddziały UPA ludności bronić? Chyba przed tą wymuszoną przez akcje UPA zimą 1947 roku. Należy zadać także pytanie o to, jacy Polacy napadali na Ukraińskie wsie w 1947 roku? Praktycznie, poza oddziałami WP i milicji, innych formacji na terenie, na którym operowali banderowcy w rzeczywistości już nie było. Oddziały leśne polskiego podziemia niepodległościowego, w tym czasie na omawianym terenie praktycznie już nie działały7. Jednocześnie, na co należy zwrócić uwagę, oddziały UPA w latach 1946/1947 na terenie Polski rozbudowywały i uzupełniały swoje oddziały poprzez wymuszoną mobilizację, a na terenie radzieckiej Ukrainy trwała ich częściowa demobilizacja.

   Do poniższych rozważań autor przyjął za odniesienie do dyskusji opracowanie profesora historii Romana Drozda, opublikowane na stronie Związku Ukraińców w Polsce pt. „Mity o akcji Wisła”8. Jest ono o tyle charakterystyczne, iż stanowi niejako oficjalną wykładnię podejścia do tego tematu władz wspomnianego Związku, jak i dużej rzeszy ukraińskich historyków w Polsce, by nie wspomnieć tu ostatnio opublikowanego wywiadu Pawła Smoleńskiego z Piotrem Tymą9.

   Mit 1 – który wg. Drozda mówi, iż „władze przeprowadziły akcję „Wisła” w imię wyższej konieczności, gdyż UPA zagrażała integralności terytorialnej Polski”. Według wspomnianego Drozda, zwolennicy tego poglądu ignorują fakt, iż „to Stalin, który za zgodą Roosevelta i Churchilla przyłączył do ZSRR wschodnie tereny II Rzeczypospolitej, a dokładny przebieg granicy ustalił z polskimi komunistami już w lipcu 1944 roku, decydował o kształcie terytorialnym powojennej Polski, a nie Ukraińcy w Polsce, OUN i UPA”. Wspomniany autor nie zauważa, iż jeszcze w latach 1945-1947 toczyły się rozmowy ze Związkiem Radzieckim o przesunięcie granicy i wówczas wszystkie decyzje mogły zapaść w zakresie korekt. Dotyczyło to przesunięć granicy w obydwie strony, tj. na rzecz Polski i Związku Radzieckiego. Ostateczny kształt, bez korekty z 1951 roku, granica przyjęła dopiero wiosną 1948 roku10. Ponieważ ostateczny przebieg granic budził bardzo duże zainteresowanie społeczne, był on częściowo relacjonowany w prasie oraz omawiany na szczeblu lokalnych gmin i powiatów. Zapewne środowiska ukraińskie były o tym dobrze poinformowane. Z powyższym zarzutem koreluje kolejna teza, a mianowicie, „że ludność ukraińska zamieszkująca południowo-wschodnią Polskę nie stanowiła zagrożenia dla przyszłego polsko-sowieckiego status quo i wydaje się wątpliwe, żeby władze sowieckie w jej imieniu wysuwały roszczenia terytorialne względem Polski”. Należy tu podkreślić, iż w razie braku stabilizacji obszarów wzdłuż granicy z ZSRR, Moskwa zapewne podjęłaby działania „wspomagające” w postaci przesunięć granicy i rozwiązania problemu własnymi siłami. Dla nacjonalistów ukraińskich, którzy nie uznawali polsko-radzieckiej granicy, współgrały one z zabiegami Nikity Chruszczowa, który jeszcze w 1944 roku starał się o przyłączenie Chełma do Ukraińskiej Republiki Radzieckiej i dopiero decyzja Stalina, o ogłoszeniu właśnie tam na sygnowanym druku „Manifestu PKWN”, przesądziła o przynależności tych ziem do Polski. Kwestia przebiegu granicy była dyskutowana także z USA i Wielką Brytanią po 1944 roku. Dla przywódców OUN granica miała być ustalona po III wojnie światowej i czynnik obecności narodowościowej miał być rozstrzygający, a więc Polacy za Wisłok!

   Następna teza,: „pozostawienie Ukraińców nie oznaczało także zagrożenia dla ludności polskiej, gdyż od zakończenia wojny UPA zależało na pozyskaniu Polaków i w zasadzie nie prowadziła akcji wobec ludności cywilnej” – to sformułowanie nosi wprost prowokacyjny charakter, gdyż jakoby nie zauważa, że właśnie w chwili zakończenia II wojny światowej oddziały UPA na terenie Polski przystępują organizacyjnie do formowania nowych oddziałów i rozbudowują SKW, tak że prawie każda rodzina ukraińska musiała mieć kogoś w podziemiu, co powodowało jej masową identyfikację. Wspomniane oddziały SKW wbrew nazwie nie były formacjami ochronnymi dla swoich wsi, ale przede wszystkim taktycznym zapleczem operacyjnym w działaniach nieregularnych. To te formacje razem z UPA dokonują dziesiątek akcji pacyfikujących polskie wsie, palą tysiące domów i dokonują masowych zabójstw na ludności cywilnej. Przykładem jest tu kilkukrotna próba wymordowania mieszkańców Birczy i okolicznych wiosek, a pojedyncze działania w postaci mordów cywilów dokonują jeszcze bojówki nacjonalistów ukraińskich w 1948 roku.

   Dalej czytamy w „Mitach…”: nie należy zapominać, iż zbrojnych akcji dokonywało podziemie, a nie cała ludność cywilna, która w 1947 roku była już zmęczona działaniami wojennymi”. W powyższym zdaniu poruszono dwie zasadnicze kwestie, a mianowicie to, że ukraińskie podziemie nie wiązało się tylko z członkostwem w OUN czy też w UPA, lecz pod terrorem lub dobrowolnie cała społeczność ukraińska miała w różnej formie walczyć z państwem polskim, czyli jak wspominano, odnosiło się do założenia powszechności oporu. Dodatkowo wspomniana ludność ukraińska stanowiła trwałą bazę logistyczną i osobową dla poszczególnych oddziałów i nowe roczniki młodzieży z biegiem czasu podlegały obowiązkowi włączania się do walki. Druga kwestia, to zmęczenie ludności cywilnej walką i „okupacją” terenu przez UPA. Nie ulega wątpliwości, że większość ludności polskiej i ukraińskiej, a także łemkowskiej miała już dosyć wojny, lecz podziemie nacjonalistyczne nie zwracało na to uwagi i podejmowało walkę na zamieszkałym terenie do „ostatniego naboju”. Tak więc „zmęczenie” nie warunkowało szybkiego zakończenia walk.

   Dalej autor pisze:„deportacją objęto również tereny, na których UPA nie działała i nie było ofiar wśród ludności polskiej (np. zachodnią część Beskidu Niskiego)”. Kolejna przekłamana teza. To właśnie OUN i UPA, poprzez organizację struktur oddziałów leśnych oraz rajdy na tereny zachodnich Beskidów, zmusiły władze polskie do objęcia działaniami operacyjnymi terenów, gdzie nie było masowego poparcia dla nacjonalistów. Wskutek braku rzeczywistej struktury nacjonalistów ukraińskich i zakresu penetracji terenu (praktycznie do maja 1947 roku), musiano założyć, iż dotyczy to wszystkich ziem zamieszkałych przez rusińskie grupy etniczne. O istnieniu struktur OUN na Łemkowszczyźnie i oddziałów UPA od co najmniej 1945 roku pisze kilku historyków, w tym ukraińskich. Tak więc ta teza ma także wymiar tylko i wyłącznie propagandowy i nie jest zgodna z rzeczywistością11.

   Inną szokującą tezą Drozda jest to, że: „zdaniem historyków [ukraińskich A.Z], na terenie południowo-wschodniej Polski, w przeciwieństwie do Wołynia i Galicji Wschodniej, większość ofiar stanowili Ukraińcy”. Oczywiście autor nie podaje podstaw takich wyliczeń. Istotną kwestią, którą tutaj trzeba rozpatrzyć jest to, kto jest ofiarą? Czy można do nich zaliczyć banderowców, atakujących polskie wsie i oddziały WP? Moim zdaniem nie, gdyż byli to członkowie oddziałów dokonujących zamachów na ludność cywilną i organa państwa. Druga sprawa – nie ma danych, ilu Ukraińców zostało zamordowanych przez OUN, UPA i widnieje w statystykach jako straty ukraińskie. O ofiarach ukraińskich możemy mówić jedynie w przypadku zabójstw spowodowanych przez polskie samoobrony, oddziały WP, milicji, UB czy też Armii Czerwonej. Nie wiadomo jak traktować Ukraińców, na których, za działalność w UPA, państwo wykonało wyroki śmierci. Moim zdaniem nie były to w swojej zasadniczej masie ofiary a sprawcy zbrodni. Zatem, jeżeli weźmiemy ogół zabitych wśród ludności ukraińskiej na terenie Polski po 1944 roku, to podaje się zazwyczaj liczbę 7 500 i mieszczą się w niej wszystkie kategorie osób wymienione powyżej12. Z kolei wg Zdzisława Koniecznego straty polskie oscylowały wokół liczby 8 800 osób13, a Szczepan Siekierka szacuje straty na liczbę około 13 000 osób, w tym nie wliczając części powiatu Dobromil, Jaworów i Mościska14. Tak więc teza podana przez Drozda jest fałszywa.

   Kolejny element wywodu Drozda odnosi się do: „lansowania [przez Polaków-AZ] tezy o wyższej konieczności, o zagrożeniu w 1947 r. dla życia wszystkich Polaków jest zatem niczym innym, jak przenoszeniem na tereny powojennej Polski obrazu konfliktu z innych obszarów i stanowi nieudane usprawiedliwienie zastosowania wobec Ukraińców zasady odpowiedzialności zbiorowej, którą, dodajmy, potępił Senat RP w 1990 roku”. Tym wywodem próbuje się uciąć związek przyczynowy ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów w odniesieniu do kontynuowania mordów i terroru oddziałów UPA na terenie Polski. Tak, jakby część oddziałów mordujących pod Równym czy Lwowem, nie działała na Podkarpaciu jeszcze w 1947 roku. To także tak, jakby uciekinierzy spod siekier i wideł na Wołyniu nie mieszkali w Polsce i nadal nie podlegali terrorowi ukraińskiemu. Przykładem jest tutaj wieś Bartkówka koło Dynowa, gdzie po wywiezieniu przez Rosjan w 1940 roku na Wołyń mieszkańcy zostali napadnięci przez nacjonalistów ukraińskich w 1943 roku. Zamordowano tam 129 osób znanych z nazwiska i imienia. Po powrocie do rodzinnej wsi banderowcy zamordowali w nocy z 3/4 października 1945 roku 14 osób w wyniku napadu a wieś spalono. Po wspomnianym napadzie pozostała przy życiu ludność uciekła za San i powróciła do swojej wsi dopiero po operacji „Wisła”[15].

   Druga sprawa, to kwestia zastosowania wobec Ukraińców zasady odpowiedzialności zbiorowej. Postawienie w ten sposób sprawy jest próbą wskazania, iż w ten sposób „zemszczono” się na ludności ukraińskiej za działania UPA. Ta teza jest absolutnie fałszywa. Można by w ten sposób stawiać tę kwestię, gdyby operację „Wisła” przeprowadzono po zniszczeniu UPA i w ramach retorsji na ludności cywilnej. Tymczasem mamy tu do czynienia z operacją, w której wysiedlenie ludności cywilnej było metodą z jednej strony ograniczającą straty wśród tejże ludności, a z drugiej skracającą drastycznie czas rozbicia formacji, terroryzującej określone obszary państwa. Wobec powyższego nie była to forma odpowiedzialności zbiorowej a, zasadniczo, metoda odcięcia zaplecza dla zwalczanych formacji zbrojnych. Dodatkowo, czy historycy ukraińscy wyobrażają sobie, że po rozbiciu oddziałów zbrojnych, pozostałe zaplecze by ich nie odtworzyło? Dlatego operacja „Wisła” miała na celu rozbicie oddziałów zbrojnych i całej siatki podziemia ukraińskiego w Polsce. Przecież, ze względów logistycznych, niemożliwe było umieszczenie w tamtym okresie 150 tysięcy osób w obozach filtracyjnych i to na okres co najmniej dwóch lat. Wspomnijmy tu tylko trzy kwestie: lokalizacja, wyżywienie oraz ochrona takiej masy ludzkiej z dziećmi i starcami. To by dopiero była, w przestrzeni historycznej niczym Oświęcim, czystka etniczna!

   Istotnym powodem przeprowadzenia operacji „Wisła”, na co zwraca uwagę także Wiktor Poliszczuk15, było pozbycie się struktur zaplecza, które, jak wspominano, trwało z „bronią u nogi” w oczekiwaniu na III wojnę światową. Zlikwidowano potencjalny dla komunistów obszar zorganizowanej dywersji na zapleczu ewentualnego frontu. Należy podkreślić, iż komuniści pozbyli się również polskiego podziemia niepodległościowego, dlaczego więc nie mieliby pozbyć się dużo bardziej wrogiego zaplecza.

   Co istotne, Ukraińcy liczyli na to, że w wyniku kolejnej wojny oderwą te tereny od Polski jako ukraińskie terytorium etnograficzne, które w myśl koncepcji OUN było od ponad pięciuset lat okupowane przez Polskę. Choć Polska była zniewolona przez Związek Radziecki, to bierne wyczekiwanie przez polskie administracje na utratę znacznych terytoriów okrojonego państwa byłoby zdradą stanu i głupotą.

   Mit II – UPA w 1947 r. wciąż stanowiła poważne zagrożenie. W tej części Drozd stawia podstawową następującą tezę: „Mit ten nierozerwalnie wiąże się z pierwszym, jednak ma swoją specyfikę. UPA dążyła do zbudowania państwa ukraińskiego na terenach zamieszkałych przez Ukraińców. Oznaczało to konflikt z ZSRR, Polską i Niemcami. Sytuacja zmieniła się po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski. Stalin, który narzucił nową granicę, paradoksalnie zrealizował aspiracje terytorialne Ukraińców, w tym OUN. Po ustanowieniu granicy polsko- -sowieckiej, zarówno dla podziemia ukraińskiego jak i polskiego, wrogami stali się komuniści. Dlatego w 1945 r. miały miejsce próby porozumienia między UPA a podziemiem poakowskim. Obie strony zobowiązały się do zaniechania akcji zbrojnych, napadów na wsie oraz do pomocy w przeciwdziałaniu akcji wysiedleńczej ludności ukraińskiej i polskiej”.

   Mamy tutaj ponownie do czynienia z interpretowaniem historycznych faktów w sposób fałszywy. Po pierwsze, prawdą jest że nacjonaliści chcieli zbudować swoje państwo w konflikcie z ZSRR, Polską, Niemcami, Czechosłowacją, Węgrami i Rumunią. To oznacza, iż sama idea i założenia były niewykonalne i oznaczały świadome, bez jakichkolwiek szans na powodzenie samej idei, wyniszczenie w walce sporej grupy narodowej Ukraińców. Tak więc, za śmierć setek tysięcy Ukraińców w latach po II wojnie światowej, odpowiedzialność spada głównie na OUN i UPA. Środowisko to tej prawdy do sobie nie dopuszcza. Prawdą jest także to, że Stalin, z którym banderowcy walczyli, zrealizował aspiracje terytorialne OUN. Do całości brakowało tylko ziem należących do Polski! Nie jest prawdą, iż dopiero po ustanowieniu polsko-radzieckiej granicy zarówno dla podziemia polskiego jak i ukraińskiego wrogami stali się komuniści. Dla Polaków, wiernych prawowitemu rządowi na uchodźstwie w Londynie, komuniści stali się wrogiem już w 1943 roku. Dla Ukraińców wrogiem byli zarówno komuniści jak i agendy cywilne i wojskowe rządu RP w Londynie. Granica nic tu nie miała do rzeczy. Kłamstwem jest także, że próby porozumienia pomiędzy podziemiem polskim i ukraińskim były związane ze wspólnym wrogiem. Incydentalne akcje, jak w Hrubieszowie, niczego nie zmieniły. Porozumienia miały na celu wstrzymanie wzajemnych akcji odwetowych na ludności cywilnej i szybko zostały anulowane przez kierownictwo polskiego podziemia. Tym bardziej, że dotyczyło to tylko połowy 1945 roku, a nie okresu dwa lata po tej dacie.

   Kolejna teza mówi, iż: „UPA zaczęła rozbudowywać swoje struktury dopiero po zaangażowaniu wojska do akcji wysiedleńczej Ukraińców: w maju 1946 r. liczba sotni wzrosła do 16-17. Głównym celem walki stało się sparaliżowanie akcji deportacyjnej. Po jej zakończeniu liczba sotni zmniejszyła się, a stan liczebny ukraińskiego podziemia wynosił 2-2,5 tys. ludzi, w tym 1,5 tys. osób w sotniach, które nie przejawiały większej aktywności, co znajduje potwierdzenie w dokumentach, m.in. w raporcie dowódcy 8. DP, która operowała w Bieszczadach”. Jest to kolejne mijanie się z prawdą. UPA zaczęła rozbudowywać swoje struktury militarne w Polsce już wiosną 1945 roku, kiedy Wojsko Polskie walczyło jeszcze na linii Odry. Do deportacji wojsko zaangażowano dopiero późnym latem 1945 r. zaś w połowie 1946 roku nie zaczęło deportacji a je skończyło. Celem działań UPA było sparaliżowanie akcji deportacyjnej, ale jesienią 1945 i wiosną 1946 roku celem była ochrona swojego zaplecza logistycznego oraz substancji narodowej, która miała być czynnikiem decydującym o włączeniu tych terenów do państwa ukraińskiego. Kolejnym kłamstwem jest to, że UPA nie przejawiała większej aktywności jesienią 1946 i zimą 1947 roku. Wystarczy przejrzeć raporty i wykazy napadów i walk. Także, w odróżnieniu od terenów włączonych do ZSRR, na terenie Polski sotnie ciągle uzupełniano i rozbudowywano SKW. Osłabienie skali rozrostu sotni wynikało jedynie z tego, że do czerwca 1946 roku wywieziono do ZSRR dużą część zaplecza logistycznego i osobowego ukraińskiego podziemia. Gdyby do tego nie doszło, mielibyśmy do czynienia z znacznie szerszą skalą terroru i paraliżu działania państwa polskiego na terenach zamieszkałych przez Ukraińców.

   Kolejny zarzut w postaci tezy, iż: „Jest rzeczą oczywistą, że żadna władza nie będzie tolerować wrogiej partyzantki, tym bardziej obcej, działającej na podległym jej terenie. Niewątpliwie UPA dla władz komunistycznych była partyzantką, wrogą ideologicznie i narodowo. Władze musiały ją zlikwidować. Dlaczego jednak nie podjęły zdecydowanej walki z UPA na przełomie 1946/47? Zima to najlepszy okres do zwalczania partyzantki. Dopiero po śmierci gen. Karola Świerczewskiego rozdmuchano stopień zagrożenia ze strony UPA. Według ówczesnych danych Sprawy zagraniczne Polityka Polska 4 (24)/kwiecień/2017 77 władz komunistycznych malała liczba ofiar ze strony polskiej. W 1945 r. zginęło 368 cywilów, rok później – 98, a od stycznia do marca 1947 – 10 osób. W tym okresie życie straciło także 1600 żołnierzy, funkcjonariuszy UB, MO i ORMO. Dane te świadczą o zmniejszającym się zagrożeniu ze strony UPA, nawet jeżeli są zaniżone”. W tym wywodzie są kolejne dwa zasadnicze kłamstwa. Pierwsze dotyczy powodów braku przeprowadzenia operacji przeciw UPA w 1946 roku. Każdy student historii wie, iż w 1946 roku władza komunistyczna była skoncentrowana na trzech rzeczach, a mianowicie zniszczeniu polskiego podziemia antykomunistycznego, na utrwaleniu władzy administracyjnej, w tym na tzw. Ziemiach Odzyskanych i na dokończeniu przesiedlenia ludności ukraińskiej do ZSRR. Sił i środków na przeprowadzenie operacji w skali wymagającej taktyką wojskową w działaniach przeciwpartyzanckich, a mianowicie minimalnego stosunku sił 15: 1 na rzecz WP, czyli około 75 000 żołnierzy, nie miała. Nie było także możliwości logistycznych utrzymania takiej masy wojska przez kilka miesięcy. W trakcie samej operacji „Wisła” stosunek sił wynosił tylko 4:1 na korzyść WP, czyli około 20 000 żołnierzy, co nie dawało szans na paraliż działań UPA. Druga kwestia dotyczy podanej liczby ofiar UPA w latach 1945-1947. Są to jakieś absurdalne zaniżone dane, które są niezgodne z szacunkami uznanymi w nauce. Ewa Siemaszko podaje, iż łączne straty polskie z końcowego okresu zbrodni 1946-1947 na terenie Polski wyniosły około 1670 osób16. Są to i tak tylko wstępne szacunki. Tezę, oceniającą operację „Wisła” jako niekonieczną do zniszczenia ukraińskiego podziemia, popiera Grzegorz Motyka17 oraz proukraiński amerykański historyk, Timoty Sindler, który jednak podkreśla, iż: „w 1947 r. przesiedlenia pokonały UPA w Polsce. Kiedy większość Ukraińców została przesiedlona, opór był już nie tylko niemożliwy, ale i w istocie bezcelowy…”18.

   Ostatnia teza z II rozdziału „Mitów…” Drozda mówi, iż: „Państwo polskie dysponowało w 1947 r. dostatecznymi siłami i środkami, aby pokonać ukraińską partyzantkę. Zastosowano jednak zasadę odpowiedzialności zbiorowej wobec wszystkich Ukraińców, nie zwracając uwagi na stopień ich lojalności wobec Polski, stopień poparcia dla UPA, stosunek do polskich sąsiadów, zróżnicowanie obszaru pod względem proporcji narodowościowych. Celem deportacji było nie tyle rozbicie struktur podziemia, lecz rozwiązanie kwestii ukraińskiej poprzez wysiedlenie, a następnie asymilację ludności ukraińskiej. Mieściło się to w ówczesnej koncepcji budowy Polski bez mniejszości narodowych i służyło również sowieckim interesom (zniszczenie ukraińskiej inteligencji, Cerkwi, zamknięcie podziemiu ukraińskiemu dróg kurierskich na Zachód)”. Podana teza posiada w sobie tak duży ładunek zarzutów, iż można na nie odpowiedzieć w sposób konkretny krótko, albo napisać oddzielny artykuł. Z uwagi na szczupłość miejsca napiszę krótko. Mianowicie, państwo polskie w 1947 roku było zrujnowane, zagospodarowywało Ziemie Odzyskane, było zajęte utrwalaniem komunizmu, walką z wewnętrzną „reakcją” w swoich szeregach i nie posiadało sił, które by mogło przerzucić na wschód wskutek napięcia grążącego Europie III wojną światową i ewentualną rebelią polskiego społeczeństwa, które w swojej masie odrzucało komunizm i podległość ZSRR.

   Tak więc oddelegowało siły zdolne tylko na podjęcie działań wysiedleńczych i ograniczonych działań operacyjnych w walce przeciwpartyzanckiej, mając za sobą doświadczenia z lat 1945-1946 związane z wysiedlaniem ludności ukraińskiej do ZSRR. Należy tu powtórzyć to, na co zwracano uwagę w tym tekście, iż błędne jest klasyfikowanie operacji „Wisła” jako czystej formy odpowiedzialności zbiorowej, gdyż było to zastosowanie metody walki z destabilizacją państwa i neutralizacją zaplecza dla terrorystycznych bojówek. Kwestia asymilacji ludności ukraińskiej mogłaby być brana pod uwagę, gdyby, w kilka lat po operacji „Wisła”, nie odtworzono za pieniądze państwa szkolnictwa i organizacji społecznych środowisk ukraińskich w Polsce. Żadne państwo nie asymiluje mniejszości narodowej poprzez jej finansowanie i wspieranie, z czym mieliśmy do czynienia od 1956 roku w Polsce. W PRL-u nie zamykano także możliwości kształcenia mniejszości ukraińskiej, czego efekty mamy dzisiaj w postaci dość licznej inteligencji, jaką ta mniejszość posiada.

   Z uwagi na szczupłość miejsca nie odnoszę się w tym tekście do pozostałych „mitów”. Wymienię je tylko z tytułów: Mit III – Akcja „Wisła” była konsekwencją zabójstwa gen. Karola Świerczewskiego; Mit IV – Przed akcją „Wisła” był Wołyń; Mit. V – Tylko wysiedlenie Ukraińców mogło położyć kres działalności UPA; Mit. VI – Przesiedlenie Ukraińców było konieczne dla normalnego funkcjonowania gospodarki; Mit VII – W czasie akcji „Wisła” nie było ofiar śmiertelnych; Mit VIII – W obozie w Jaworznie osadzono samych banderowców; Mit IX – „Skok cywilizacyjny”.

 

Wnioski

  Operacja „Wisła”, dla środowisk nacjonalistów ukraińskich, jest elementem własnego wyrzutu sumienia i odpowiedzialności historycznej OUN i UPA przed własnym narodem za konsekwencje materialne i społeczne, skazanych od początku na porażkę, działań w postaci siania masowego terroru na obszarach, które po 1945 roku weszły w skład państwa polskiego.

   Właśnie tę odpowiedzialność od trzech dekad chcą one przerzucić na ówczesne państwo polskie i spadkobiercę prawnego ówczesnej ułomnej polskiej państwowości w zakresie odpowiedzialności materialnej i historycznej, czyli na III Rzeczpospolitą Polską.

   Dla spadkobierców ideowych ukraińskiego nacjonalizmu największą klęską jest to, że działania OUN i UPA w konsekwencji doprowadziły do trwałych zmian etnicznych w południowo-wschodniej Polsce. Dlatego też od dwóch dekad obserwujemy działania mające na celu, na ile to możliwe, niwelacje własnych błędów i ich konsekwencji w zakresie materialnym, społecznym i historycznym.

   Pomimo tego, że wspomniana operacja była przeprowadzana przez niesuwerenną władzę narzuconą Polsce przez Związek Radziecki, miała ona jednak uznanie międzynarodowe Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, Wielkiej Brytanii i Francji, jako najbliższych partnerów suwerennego rządu RP na Uchodźstwie w Londynie w czasie II wojny światowej. Odbyła się w sytuacji, która w prawie krajowym i międzynarodowym jest określana jako stan wyższej konieczności, co wyłącza przestępczość czynu, a więc była dozwolona prawnie.

   O jej zasadności w swoich wspomnieniach mówią sami dowódcy banderowskich oddziałów. Stepan Stebelski, ps. „Chriń”, mówił o niej wprost: „I dopiero po porozumieniu trzech państw: ZSRR, czerwonej Polski i Czech – przy bezwarunkowym wysiedleniu ukraińskiej ludności Zakerzonia – nasze dalsze działania na jego terenach stały się politycznie niepotrzebne. W momencie wysiedlania resztek ludności ukraińskiej, nasze zadanie było zakończone”19. Podobnie twierdził inny działacz podziemia ukraińskiego I. Krywucki: „…mieliśmy osiemnaście sotni UPA przeciwko armii całego państwa, i to nie jednego państwa. Co ciekawe: gdyby strona polska nie zdecydowała się na przeprowadzenie przymusowej deportacji ludności, to nigdy nie pokonałaby UPA. Nie utrzymałoby się tych osiemnaście sotni, ale nie zdołaliby nas zniszczyć całkowicie, jakieś formy oporu trwałyby i tliły się nadal. Prawdziwego patriotyzmu nie pokona najlepsza armia”20. Tak więc sami Ukraińcy przyznają, że operacja „Wisła” wstrzymała dalsze ofiary na tym terenie, a dla mieszkającej tam ludności polskiej prawdziwe wyzwolenie od terroru przyszło dopiero jesienią 1947 r. Tym samym należy uznać, że obszar, na którym działało ukraińskie podziemie był od 1939 r., przez 8 lat, pod ciągłą okupacją radziecką, niemiecką i banderowską.

   Należy podkreślić, iż zdecydowana odpowiedzialność za konieczność wymuszenia opuszczenia swoich ziem rodzinnych w 1947 roku przez rodziny ukraińskie, łemkowskie, polsko-ukraińskie i także wiele polskich, ponosi zasadniczo Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia.


1 R. Drozd, I. Hałagida, Ukraińcy w Polsce 1944-1989, Koszalin 1999, s. 7.

2 E. Misiło (red.), Akcja „Wisła”. Dokumenty i materiały, Warszawa 2013, s. 5.

3 Czystka etniczna – pojęcie wprowadzone do oficjalnego języka dyplomacji po raz pierwszy w rezolucji 13 sierpnia 1992 roku. Jej charakter określają: systematyczny charakter, zaangażowanie lub co najmniej przyzwolenie władz, nakierowanie przeciwko szczególnym grupom czy jednostkom wyróżnionym przez wzgląd na ich cechy etniczne, narodowościowe, religijne i tym podobne, niezależnie od statusu osoby cywilnej lub kombatanta, osoby popierające czystkę nie respektują międzynarodowego prawa humanitarnego, niezależnie od swoich formalnych zobowiązań, przyjmuje rożne formy, od dyskryminacji administracyjnej i ekonomicznej do eksterminacji całej grupy. Więcej: N. Zawadzka, Czystki etniczne – analiza prawno-miedzynarodowa, Polski Rocznik Praw Człowieka i Prawa Humanitarnego nr 2/2011, s. 245-272.

4 W. Filar, Nie jestem wrogiem Ukraińców [w:] M. A. Koprowski, Akcja „Wisła”. Krwawa wojna z UPA, Zakrzewo 2016, s. 43.

5 R. Drozd, I. Hałagida, Ukraińcy w Polsce 1944-1989…, s. 9.

6 M. Jasiak, Geneza i przebieg akcji „Wisła” [w:] R. Niedzielko (red.), Polska-Ukraina: Trudne pytania, t. 8, Warszawa 2001, s. 131.

7 R. Wnuk, S. Poleszak, A. Jaczyńska, M. Śladecka (red.), Atlas polskiego podziemia niepodległościowego 1944-1956, Warszawa-Lublin 2007, s. LX-LXI, 133- 159, 184-197.

8 R. Drozd, Mity o akcji Wisła, http://www.zup.ukraina.com.pl/index.php?option=com_content& task=view&id=80&Itemid=23, dostęp: 2017-03-08).

9 P. Smoleński, Akcja „Wisła”? Zapomnieć, „Gazeta Wyborcza” z 8 marca 2017, http://wyborcza. pl/7,75968,21466157,akcja-wisla-zapomniec.html?disableRedirects=true, (2017-03-10).

10 P. Eberhardt, Polska granica wschodnia 1939-1945, Warszawa 1993, s. 150-155; Umowa mię dzy Rzecząpospolitą Polską i Związkiem Socjalistycznych Republik Radzieckich o polsko- -radzieckiej granicy państwowej z 16 sierpnia 1945 r. [w:] E. Misiło (red.), Repatriacja czy deportacja. Przesiedlenie Ukraińców z Polski do USRR 1944-1946, t. I Dokumenty 1944-1945, Warszawa 1996, s. 178-180; APP, PRN sygn. 5. Księga protokołów posiedzeń Prezydium Powiatowej Rady Narodowej w Przemyślu. Załącznik do protokołu nr XII z posiedzenia PRN z dnia 13.09.1945 r. k. 39-42; A. Waryniuk, Delimitacja wschodniej granicy Polski po II wojnie światowej a sprawa Medyki, Rocznik Przemyski nr XLVIII/2012, z. 4, s. 122-133; APP, PUR sygn.9, Protokoły z posiedzeń Komisji ds. delimitacji granicy państwowej między RP a ZSRR 1948, k. 1-3; G. Hryciuk, Przemiany narodowościowe i ludnościowe w Galicji Wschodniej i na Wołyniu w latach 1931 -1948, Toruń 2005, s. 32-33; S. Stępień, Granica polsko-ukraińska w ostatnim półwieczu. Kwestie związane z delimitacją, statusem prawnym, akceptacją społeczną i funkcjonowaniem, Biuletyn nr 4 Południowo-wschodniego Instytutu Naukowego w Przemyślu, Przemyśl 1998, s. 42-43. –

11 B. Huk, Struktura organizacyjna podziemia ukraińskiego na Łemkowszczyźnie w latach 1945- 1947, http://www.apokryfruski.org/wp-content/uploads/2010/11/Bogdan-Huk-Struktura- podziemia-ukrainskiego-na-Lemkowszczynie.pdf; B. Halczak, M. Śmigel, Działalność oddziału UPA Mychajło Fedaka „Smyrnego na Łemkowszczyźnie w latach 1945-1948, http:// uitp.net.pl/index.php/opracowania/124-oddzial-upa-smyrnego-na-lemkowszczyznie; B. Horbala, Ukraińska Powstańcza Armia na Łemkowszczyźnie, http://www.beskidniski.pl/index. php?pos=/lemkowie/historia/upa, (dostęp: 2017-03-08).

12 W. Materski, T. Szarota, Polska 1939-1945. Straty osobowe i ofiary represji pod dwiema okupacjami, http://niniwa22.cba.pl/polska_1939_1945.htm, (2017-03-08).

13 Z. Konieczny, Operacja „Wisła” [w:] Ludobójstwo OUN -UPA na Kresach południowo- -Wschodnich, t. 4, Kędzierzyn-Koźle 2010, s. 152.

14 L. Kulińska, Cz. Partacz, Zbrodnie nacjonalistów ukraińskich na Polakach w latach 1939- 1945. Ludobójstwo niepotępione, Warszawa 2015, s. 119-120.

15 W. Poliszczuk, Dowody zbrodni OUN i UPA. Integralny nacjonalizm ukraiński jako odmiana faszyzmu, t. II, Toronto 2000, s. 656.

16 E. Siemaszko, Bilans zbrodni, http://www.nawolyniu.pl/artykuly/bilanszbrodni.pdf, (2017- 03-10).

17 G. Motyka, Od rzezi wołyńskiej do akcji „Wisła”, Kraków 2011, s. 460.

18 T. Snyder, Rekonstrukcja narodów. Polska, Ukraina, Litwa, Białoruś 1569-1999, Sejny 2006, s. 225.

19 S. Stebelski „Chrin”, Zimą w bunkrze. Wspomnienia dowódcy sotni UPA biorącej udział w zasadzce na gen. Świerczewskiego, brak miejsca i roku wydania, s. 329.

20 Outsider? Rozmowa z Iwanem Krywuckim, uczestnikiem walk na Zakerzoniu, [w:] Huk B., Za to że jesteś Ukraińcem. Wspomnienia z lat 1944-1947, Koszalin-Warszawa-Przemyśl 2012, s. 348–349.


Tekst ukazał się w miesięczniku społeczno-politycznym Polityka Polska nr 4/2017.

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz