Nieobecność piękna w estetyce współczesnej

Katarzyna Przybyła

 

Aesthetica nazywał się skrypt Baumgartena od którego wzięła początek nazwa samodzielnej gałęzi filozofii zwanej estetyką. Grecki wyraz aisthetikos znaczy dosłownie „dotyczący poznania zmysłowego”. Zatem nauka o wiedzy uzyskiwanej za pomocą zmysłów – estetyka – powinna się zajmować zgodnie ze swoją nazwą teorią poznania (zmysłowego). Nic bardziej mylnego, bo oto zajęła się estetyka nauką o pięknie i o tym, co piękne. Narzuca się pytanie, czy to, co poznajemy zmysłami zawsze jest piękne, bo przecież skoro dyscyplina zajmuje się poznaniem zmysłowym, to nie może się nim zajmować selektywnie i jedne rzeczy kwalifikować jako po¬znawalne zmysłowo (piękne), a inne odrzucać, dysponując wiedzą, że całe nasze poznanie jest w jakimś stopniu zmysłowe. Taka wybiórczość byłaby absurdalna. Wiemy jednak z powszechnego doświadczenia, że nie wszystko, co poznajemy nazwalibyśmy pięknym. Zatem wynika, że całą rzeczywistość poznajemy zmysłowo i dopiero poznawszy dokonujemy klasyfikacji na elementy uznawane za piękne i na te uznawane za niepiękne. „Poznawalny zmysłowo” nie jest tożsamy z „piękny”, jak można by oczekiwać usiłując znaleźć zależność między nazwą dyscypliny a jej przedmiotem. Czym są zatem elementy piękne. Najczęściej uważano, że te o doskonałych proporcjach. Tylko czy sama „piękna” proporcja jest czymś poznawalnym zmysłowo? Otóż podstawowy składnik piękna w klasycznym rozumieniu podlega w dużo większym stopniu poznaniu umysłowemu niż zmysłowemu. Posuwając się w rozumowaniu dalej zastanowić się trzeba na obserwacjach czego (jakich zjawisk) estetyka kształtowała swoje pojęcia estetyczne. Wydaje się, że głównie na obserwacjach natury i porównywaniu z nią dzieł sztuki. Można nawet wysunąć przypuszczenie, że gdyby nie istniała sztuka, estetyka nie powstałaby. Zatem estetyka, piękno i sztuka są ze sobą w jakiś sposób związane i zdaje się nawet, że nie w jakiś, ale w ścisły. Jeżeli estetyka pretenduje do miana nauki to powinna swój przedmiot zgłębić i mieć o nim pojęcie większe niż inne dziedziny wiedzy. Tymczasem historycy sztuki z powodzeniem udowadniają piękno dzieł sztuki w sytuacjach w których estetycy są bezradni, a ci drudzy są bezradni niemal od zarania estetyki (jeszcze zanim objęto jednolitą nazwą wysiłki zmierzające do zdefiniowania piękna). Estetyka lubiła się zajmować tak zwanym pięknem klasycznym, którego nie ma w galeriach od jakichś dwustu lat, no może stu. Obecnie zajmuje się pięknem marginalnie, bo od początku nie powinna się tego podejmować, zważając na grząski grunt w jaki wstępuje, nie przygotowana do analizy czegoś tak subtelnego, delikatnego, nieuchwytnego jak piękno, posiadając przygotowane do odczytu tylko zmysły, którym piękno pomimo, że za ich pośrednictwem jest poznawane czy doświadczane – wymyka się. Piękna nie da się do końca zdefiniować, podobnie, jak uroda najpiękniejszej kobiety – Heleny sprowadzała się bardziej do opisu wrażenia, jakie sprawiała, niż jej wyglądu.

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz