Europa stanu wyjątkowego

Piotr Zych

Stan wyjątkowy w niektórych krajach europejskich, zwłaszcza w Republice Fran­cuskiej i Królestwie Belgii zaczyna przechodzić do stanu permanentnego. W innych państwach takich jak Królestwo Danii, czy Szwecji uchwalane zostają prawa wzglę­dem nowych przybyszów z Bliskiego Wschodu i Maghrebu, które wykraczają poza dotychczasowy standard liberalnej polityki otwartych drzwi. Natomiast główny nurt polityki europejskiej, zdecydowana większość klasy politycznej i elity medialnej żyje złudzeniem o przejściowym charakterze obecnego kryzysu. Powszechnie uważa się, że uregulowanie napływu migrantów z rządem tureckim oraz zakończenie wojny w Syrii i likwidacja tzw. kalifatu usunie przyczyny obecnego stanu rzeczy, a Euro­pejczycy spokojnie wrócą do dotychczasowego stylu życia.

Europejskie wartości w narożniku.

Polityka tzw. „europejskich wartości” osiągnęła swoje apogeum wraz z wprowadzeniem w Unii Europejskiej wspólnej waluty. Włączenie do obiegu wspólnego pieniądza wymagało przeprowadzenia przez wiodące państwa i sektory gospodarcze, zorganizowanej, wieloletniej i spójnej kampanii marketingowej, której ideowe przesłanie miało pozyskać poparcie szerokiej opinii publicznej. Każdy przekaz skierowany do masowego i wielonarodowego odbiorcy musi być ujęty w proste i zrozumiałe komunikaty. „Wartości europejskie”, jako termin ogólny, z któ­rym każdy może się zidentyfikować, jest łatwy do przyjęcia dla większości, dopóki praktyka nie wykaże jak powinno się go rozumieć. Oczywiście jak było do przewidzenia i w tej sprawie obowiązuje demoliberalna wykładnia „wartości europejskich”. Największy wkład w popula­ryzowaną „bajkę” o „wartościach europejskich” wniosły środowiska lewicy europejskiej oraz liberałowie niemal wszystkich nurtów, z wyznawcami wolnego rynku na czele. W związku z tym, że w wiodących państwach Unii program ideowy socliberalizmu w tych krajach od dawna jest obowiązującą wykładnią interpretacji rzeczywistości, tym łatwiej udało się go im­plementować zwłaszcza słabszym partnerom zapatrzonym w sukces europejskich metropolii. Od czasu zakończenia Zimnej Wojny w Europie erozja instytucji państwowych nieustannie postępuje, ponieważ jej establishment uznał, że odniesione zwycięstwo nad komunizmem jest ostateczne, a Unia na świecie nie ma już wrogów. W związku z tym strategia „twórczej destrukcji” wymyślona i realizowana przez międzynarodowe rynki finansowe nie tylko nie została w porę powstrzymana, ale doprowadziła do światowego kryzysu w 2008 roku. Sojusz europejskiej lewicy, liberałów oraz francusko-niemieckiej centroprawicy wspólnie z między­narodowym kapitałem za główny cel swoich działań propagandowych i politycznych przyjął znoszenie wszelkich granic krępujących rozwój ekonomiczny. Amerykańska i europejska polityka wielkich obszarów zmierza między innymi do przebudowania państw narodowych w organizmy wielokulturowe koncentrujące swoją aktywność na zabezpieczeniu swobody obrotu transgranicznego. Granice państwowe oraz tzw. interesy narodowe mniejszych i słab­szych krajów są znoszone, gdyż „powinny” dostosować się do nowych warunków politycznych i ekonomicznych. Państwa o niskiej kulturze politycznej i stosunkowo słabej ekonomii, takie jak Grecja czy Włochy stały się naturalną ofiarą zarówno kryzysu strefy euro jak i najazdu migrantów. Pojmowanie przez włoski czy grecki establishment suwerenności, jako reliktu przeszłości uczynił z tych państw łatwy łup zarówno dla wielkiego kapitału jak i przybyszów ze Wschodu i Afryki. W imię „europejskich wartości” przywódcy Unii nie potrafili podjąć wyzwania, jakie od kilku lat rosło z dnia na dzień na zewnątrz i wewnątrz jej granic. Okazało się, kiedy nadeszły dni próby, że jedyną odpowiedzią na rozwijający się kryzys, było wpierw zdziwienie i prewencyjny atak na tych, którzy od razu poprzez podjęte działania ukazali opinii publicznej nicość dotychczasowej polityki „europejskich wartości”.1 Realne wydarzenia jed­noznacznie odkryły wszelkie deficyty instytucji nie tylko unijnych, lecz i państw wiodących (RFN i Francja). Okazały się one niezdolne do obrony nie tylko własnych granic, ale i tych, na jakie do tej pory miały istotny wpływ polityczny. Kiedy napięcie wywołane w Grecji i we Włoszech przekroczyło masę krytyczną, to bardzo szybko okazało się, jak bezradna jest Europa wobec zorganizowanej przez Turcję migracji na ten kontynent. Bezradna w głównej mierze dlatego, że nie jest gotowa na użycie właściwych sił i środków. Ich zastosowanie ostatecznie zdemolowałoby polityczne stronnictwa socliberalne i obaliłoby obecne rządy nie tylko we Francji i Niemczech. Dziś w państwach objętych agresją migracyjną i wojną islamską toczy się podskórna walka o utrzymanie politycznego status quo, poprzez przesadne reagowanie sił policyjnych na spontaniczne działania samoobrony obywatelskiej i bardzo miękkie na kry­minalną działalność migrantów. Celem tych działań jest niedopuszczenie do eskalacji agresji i wywołania walk ulicznych przy jednoczesnej presji propagandowej skierowanej przeciwko partiom konserwatywnym i narodowym, aby utrzymać w przestrzeni publicznej obowiązującą dotychczas socliberalną narrację.

Polityka wolności i demokracji.

Wprowadzenie we Francji i w Belgii stanu wyjątkowego było naturalną odpowiedzią pań­stwa na przemoc, jaka wylała się na ulice Paryża i Brukseli. W obu tych krajach stan wyjątkowy jest permanentny, choć w zależności od sytuacji ma wyższy lub niższy stopień zaangażowania sił porządkowych. W niemal wszystkich państwach unijnych rządy i parlamenty dokonują zmian w przepisach o stanie wyjątkowym, inwigilacji, działaniach nadzwyczajnych i w innych pochodnych przepisach mających poprawić skuteczność funkcjonowania sił bezpieczeństwa. Trudno w tej atmosferze zauważyć, aby dotychczasowi obrońcy „europejskich wartości” – nie­skrępowanej wolności jednostki, brali w obronę owe zdobycze, jakie ich zdaniem gwarantowała polityka multikulturalizmu. Jest raczej odwrotnie, właśnie w imię obrony obecnego porządku europejskiego, jego zdobyczy, jakie przynoszą ze sobą według nich „wartości europejskie”, staje się koniecznym wyrażenie społecznej zgody na powszechną inwigilację i prawa wyjątkowe. Warto się zastanowić jak te doraźne działania legislacyjne i instytucjonalne wpłyną na politykę wewnętrzną poszczególnych państw. W pierwszej kolejności trzeba uzmysłowić sobie czy wdrażane dziś regulacje są przejściowe czy trwałe. Zakładając realność i trwałość politycznego konsensusu w sprawie praw nadzwyczajnych i przyjmując za pewnik polityczne deklaracje o ich przejściowym charakterze, pozostaje wciąż pytanie, jakie warunki spowodują ich wygaśniecie?

Terroryzm islamski jest ściśle powiązany z nielegalnymi źródłami finansowania, a więc dotychczas występujące patologie obracania pieniędzmi zostaną objęte penetracją przez służby bezpieczeństwa. W związku z tym, że większość wielkich instytucji finansowych (również euro­pejskich) posiada swoje oddziały w rajach podatkowych, w których obraca wielkimi kapitałami pochodzącymi z nielegalnych interesów, służby specjalne będą mogły realnie poza granicami własnych państw uzyskać nadzwyczajne możliwości i dodatkowe dochody, gdyż nie będą krę­pować ich krajowe regulacje. Nastąpi szybki rozwój cybernetycznych systemów szpiegujących, a dotychczasowe zdobyte nielegalnie informacje zostaną zalegalizowane. Swoim zasięgiem nie ograniczą się one jedynie do grup o charakterze przestępczym, ale w zdecydowanie większym stopniu niż dotychczas będą penetrować świat polityki i legalnego biznesu. Agregowanie i przetwarzanie olbrzymich baz danych już dziś jest możliwie, ale w zasadzie jeszcze nielegalne. Stworzenie wszelkich procedur tzw. kontroli przez państwo prawa będzie iluzoryczne, gdyż, aby wykonywać skuteczny nadzór potrzebne są do tego: zaawansowana wiedza, narzędzia i kompetencje. Zatem wiedza pochodząca z kontroli nad wykorzystywaniem baz danych i zasobów sieci internetowej będzie dostępna jedynie nielicznym. Cywilny nadzór nad służbą bezpieczeństwa już dziś jest w dużej mierze fikcją i opiera się na przekonaniu, że przełożeni tych służb działają zgodnie z prawem, w interesie państwa i jego suwerena. Nowe technologie, jakie rozwiną się w wyniku konieczności stosowania prawa stanu wyjątkowego oraz przyczyn, jakie rodzą islamski terroryzm w ciągu najbliższych kilku lat stworzą nową sytuację polityczną zarówno wewnątrz poszczególnych państw w Europie, jak i pomiędzy nimi. Uwzględniając wciąż zaostrzającą się rywalizację międzynarodową cybernarzędzia będą jedną z głównych broni, bardzo szybko rozwijających się. Nie bez znaczenia jest narastający trend społeczny wraz z nowym pokoleniem, dla którego głównym źródłem kształtowania swoich wyborów życiowych i politycznych są technologie multimedialne. Rozwój badań nad cyberprzestrzenią otwiera nowe możliwości wpływania na opinię publiczną. Należy założyć, że nawet, kiedy ustąpią bezpośrednie przyczyny, które doprowadziły do wprowadzenia w zeszłym roku prawa stanu wyjątkowego, to te ośrodki, które będą faktycznie dysponowały „wojennymi” zasobami i narzędziami same z nich raczej nie zrezygnują. Należy spodziewać się, że w poszczególnych państwach Unii wewnętrzna walka o władzę będzie się zaostrzać, a migranci i mniejszości etniczno – kulturowe będą jej przedmiotem, wygodnym kontrapunktem do mobilizacji wy­borczej. Prawdopodobnie pojawia się nowa sytuacja wynikająca z bardzo starego paradoksu polegającego na tym, żeby zachować wolność i prawa osobiste, trzeba zgodzić się na ich ogra­niczenie, co w praktyce oznaczać będzie faktycznie ich odrzucenie, tym samym ostateczną rezygnację z realnej podmiotowości. Ten proces prawdopodobnie zrealizuje się w ciągu następnej dekady, kiedy okaże się, że państwo islamskie istnieje w Europie i niekoniecznie potrzebuje bliskowschodnich inspiracji i zasobów dla swojego działania. Tak więc polityka stanu wyjątkowego przemieni politykę europejską, która nie tyle uderzy w nowych przybyszów, ale raczej w dotychczasowych gospodarzy. Należy więc oczekiwać w nadchodzących latach nie tylko zaostrzenia walki politycznej pomiędzy głównymi siłami politycznymi, ale dążenia do trwałego oczyszczenia życia politycznego z tzw. antysystemowych ruchów politycznych „betonując” scenę polityczną w obronie wolności i demokracji.

 

Europejska polityka apartheidu

Europejska polityka multikulturalizmu tworzona była na dwóch fundamentach. Wspólnego poszanowaniu prawa miejscowego oraz tolerancji opartej na samoograniczeniu się gospodarza poprzez wzmocnienie praw – przywilejów mniejszości kulturowo i etnicznie odmiennych. Wieloletnia praktyka dowiodła bardzo niską skuteczność obu tych założeń. Dotychczasowy uzyskany w Europie Zachodniej konsensus pomiędzy starymi imigrantami z ubiegłego wieku i europejskimi gospodarzami pod wpływem światowego przebudzenia islamu w ostatnich trzech dekadach dobiegł końca. O ile do tej pory polityka pełnej otwartości zrównywała dość szybko socjalny status migrantów z obywatelami państw unijnych, to obecna zmiana tego kierunku na rewindykację przywilejów socjalnych oraz zmiany w prawie karnym i imigranckim rozpocz­nie proces tworzenia społeczności, których nie będzie obejmowała pełnia praw osobistych w dotychczasowym unijnym ich rozumieniu. Wraz z narastającą falą nowych migrantów będą rozwijać się nowe zjawiska. Polaryzacja kulturowo – prawna pomiędzy gospodarzami a nowymi przybyszami, radykalizacja starych przybyszów pod wpływem przybyszów nowych, coraz bar­dziej zrewoltowanych, między innymi wskutek ich pobytu w europejskich obozach – ośrodkach dla tzw. uchodźców. W związku z tym będzie nieustannie postępować utrata zaufania jednych i drugich do państwa, do jego instytucji. Wewnętrzna polityka poszczególnych państw wobec tych zjawisk jest uwarunkowana w zależności od wewnętrznej struktury etniczno-społecznej oraz politycznego układu sił. Poczucie narastającego zagrożenia będzie jednych popychać w kierunku poszukiwania rozwiązań o charakterze policyjnym, u innych prawdopodobnie zostanie obrany kierunek „asymilacyjny” polegający na płaceniu haraczu socjalnego za spokój społeczny i przeciągnięciu nowych migrantów pod sztandary socliberalizmu w zamian za głosy wyborcze. Zanim jednak będzie to możliwe, nadanie odmiennego statusu prawnego i poli­tycznego imigrantom będzie polityczną koniecznością, gdyż w przeciwnym razie dojdzie do walk ulicznych na rewolucyjną skalę. Ta konieczność faktycznie doprowadzi do stworzenia przejściowego prawa segregacji na europejskich mieszkańców gospodarzy i islamskich gości. Nieustannie będzie rosło napięcie polityczne i społeczne, które będzie skłaniało większość rządów europejskich do stosowania podwójnego prawa. Dlatego przejściowa polityka se­gregacji zmieni się w trwały element prawa europejskiego, choć propagandowo i medialnie będziemy przekonywani, że tak nie jest. A zatem nowi imigranci w połączeniu ze starymi zaczną mieć zasadniczy wpływ na politykę wewnętrzną poszczególnych państw Unii. Oznacza to, że dotychczasowy porządek konstytucyjny i polityka praw człowieka w socliberlanym ujęciu przestanie realnie istnieć. Islamscy goście mogą stać się tym czynnikiem, który doprowadzi do zmiany prawa na trwale usuwającym z życia Europy jej tradycyjną tożsamość, nawet tę dziś w medialnym świecie dominującą. Już dziś w Europie bardzo mocne są siły biznesu i polityki, które – za utrzymanie swej dotychczasowej dominującej pozycji – są gotowe stworzyć nową demokrację, bez realnych sił konserwatywno – narodowych i ostatecznie pogrzebać państwa narodowe. Sprzyja temu (od prawie wieku) globalizacja – polityka wielkich obszarów. Już teraz możemy z całą pewnością stwierdzić, że Europa, że Polska jaką dziś znamy w ciągu następnej dekady zmieni się całkowicie.


Artykuł ukazał się w miesięczniku społeczno-politycznym Polityka Polska nr 5-6/2016.

Średnia ocen
0 z 0 głosów.
Udostępnij przez:

Dodaj komentarz