O udział Polonii w polityce akademickiej

Józef Wieczorek

   Po ponad 10 latach funkcjonowania w szkolnictwie wyższym i nauce ustawy „prezydenckiej” z 2005 r., wielokrotnie nowelizowanej, nowy rząd zamierza wreszcie zrobić z tym porządek i opracować nową ustawę. Przekonano się wreszcie powszechnie, że bubla legislacyjnego z 2005 r.(1) tak naprawdę nie da się znowelizować, bo w praktyce i tak to systemu nauki nie naprawi, a często popsuje.(2) Nowemu ministrowi zależy, aby „w największym stopniu powstała ona w dialogu między Ministerstwem a społecznością akademicką oraz w wyniku wewnętrznej debaty w świecie polskich uczonych”.(3)

   Minister ogłosił konkurs na opracowanie założeń do nowej ustawy adresując go do środowiska akademickiego, które ma wyłonić „trzy zespoły eksperckie, których zadaniem będzie przygotowanie szczegółowych założeń do ustawy oraz przeprowadzenie wokół nich możliwie jak najszerszych konsultacji środowiskowych”.

   Inicjatywa interesująca i godna poparcia oraz rozpowszechnienia w środowisku akademickim. Ciekawe, jakie zespoły zostaną wyłonione i co one zaproponują, aby nauka uprawiana w Polsce była na wyższym (i to o wiele wyższym) poziomie niż dotychczas. Od 2005 r. poprawiła się i to znacznie infrastruktura polskich uczelni, zbudowano wiele wspaniałych nieruchomości, ale potencjał naukowy wcale się nie  podniósł, a wiele wskazuje na to, że się obniża. Ustawę z 2005 r. tworzyła społeczność rektorska skupiona wokół ówczesnego prezydenta A. Kwaśniewskiego, a opozycyjny projekt ustawy przygotowany przez KSN „Solidarność” w sejmie promował klub PiS. Niezależny czynnik społeczny, opozycyjny wobec projektu „prezydenckiego” ustawy, stanowiło Niezależne Forum Akademickie4, które założyłem, aby nadać formalne ramy dyskusji nad naprawą systemu akademickiego w Polsce. Ustawy „prezydenckiej” nie dało się powstrzymać, ale pomysły na zmianę kierunku reformowania nauki w przestrzeni publicznej zostały rozpowszechnione i rozszerzane jeszcze na etapie nowelizowania tej ustawy, bo do opracowania nowej nie doszło – nie było woli przede wszystkim krajowego środowiska akademickiego.
W działaniach na rzecz zmiany, obowiązującego do tej pory, akademickiego porządku wschodniego na zachodni, sporą rolę jednak zaczęli odgrywać Polacy pracujący za granicami, zarówno ze starszego pokolenia, jak i młodzi doktoranci. Postulaty NFA – radykalnych zmian – podpisywali głównie przedstawiciele Polonii akademickiej [akcje-nfa/‑], gdy badacze krajowi byli w tych akcjach bardzo powściągliwi, nawet jak merytorycznie byli ZA.
Niestety nie udało się utrzymać tej oddolnej aktywności reformatorskiej przez kolejne lata, ale akcje te pokazały, że bez Polaków pracujących naukowo za granicami kraju, w Polsce raczej pozytywnych reform nie da się przeprowadzić. Kolejne nowelizacje ustawy, bez zmiany systemu, bynajmniej nie spowodowały spodziewanego/ potrzebnego powrotu polskich naukowców z zagranicy, a nawet nie zahamowały odpływu młodych, zdolnych Polaków do ośrodków zagranicznych. Tym samym polskie ośrodki akademickie kształcą kadry dla ośrodków zagranicznych, a w Polsce mamy niedobór kadr akademickich, co stanowi dodatkowy argument dla starszych, bardziej  utytułowanych kadr w zachowaniu sprzyjającej im patologicznej wieloetatowości. Nasz system oraz krajowe środowisko akademickie, jest nieprzyjazne zarówno dla Polonii akademickiej, jak i dla polskich naukowców wyrejestrowanych z systemu podczas tzw. „Wielkiej Czystki Akademickiej” u schyłku PRL. Po 1989 r. w systemie akademickim – odwilży nie było. Podnoszenie przez etatowych akademików argumentów finansowych, jako przyczyny luk kadrowych, nie do końca jest zasadne. Patologie rekrutacji kadr akademickich, ich ocen i awansu naukowego mają tu większe znaczenie.

   Moim zdaniem utrzymywanie nadal w Polsce „systemu tytularnego” jest szkodliwe, a zastąpienie go „systemem dorobkowym” jest pożądane. Przez wiele lat trwania III RP wprowadzono do systemu „turystów naukowych” (habilitacyjnych), bo nasz system był i nadal jest bardziej kompatybilny z systemami krajów post-komunistycznych niż z, wiele znaczącymi w nauce, systemami krajów zachodnich. Należy zauważyć, że turystyka habilitacyjna nie obejmuje takich krajów jak USA, Anglia, Kanada, Australia, choć są to kraje atrakcyjne turystycznie, a także mocne naukowo. Rzecz w tym, że tę moc kraje te uzyskały nie w wyniku habilitacji, lecz w systemie bez habilitacyjnym, ale za to naukowym. Nasi turyści naukowi – habilitacyjni – tam nie zaglądają. Bo i po co? Blokada jest automatyczna/ autonomiczna i rząd nie musi się trudzić jej wprowadzaniem.

   Faktem jest, że po latach funkcjonowania takiego systemu jesteśmy potęgą habilitacyjną, ale mizerią naukową, stąd wniosek, że obecne habilitacje tak naprawdę niewiele wnoszą do nauki światowej. Włączenie do prac nad nową ustawą Polonii akademickiej niewątpliwie pomogłoby stworzyć taką ustawę, która by dawała szanse na zmiany systemu w lepszym kierunku. Zachęcenie – przez ministra – Polonii akademickiej do wzięcia udziału w konkursie na opracowanie założeń do ustawy mogłoby stanowić pożądany krok na drodze do  reformowania systemu akademickiego w Polsce.


1 Por. https://wobjw.wordpress.com/2010/01/01/ustawa-o-szkolnictwie-wyzszym-czy-kolejny-bubel-legislacyjny-jest-naprawde-pozadany/
2 Por. https://blogjw.wordpress.com/2013/02/16/patologie-akademickie-po-reformach-jozef-wieczorek/
3 Por. https://www.nauka.gov.pl/ustawa20/
4 Por. http://www.nfa.pl/


Artykuł ukazał się w miesięczniku społeczno-politycznym Polityka Polska nr 4/2016.

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz