Świat Zachodu w godzinie ciemności. Unia Europejska i NATO wobec geostrategicznego wyboru

Romuald Starosielec

Świat Zachodu stanął w obliczu rozstrzygnięcia, które zadecyduje o jego przeszłości na najbliższe dziesięciolecia. Zmienia się na naszych oczach światowy układ sił. Obok nierozwiązanych starych problemów rodzą się nowe wyzwania, które niesie XXI wiek. Tymczasem my tkwimy mentalnie i intelektualnie w wieku XX, który skończył się już definitywnie. Wyzwań obecnego wieku nie rozwiążemy metodami znanymi nam z wieku poprzedniego, zwłaszcza, że zostawił on nam balast niewykorzystanych szans, egoistycznego, konfrontacyjnego rozwoju i tlących się ciągle konfliktów. Do tego świat Zachodu pogrążył się w kulturowym i demograficznym kryzysie, który nie tylko destrukcyjnie wpływa na możliwości dalszego rozwoju, ale również sprawia, że cywilizacja Zachodu przestała być atrakcyjną alternatywą dla innych regionów świata. Zdolność wytyczania nowych kierunków rozwoju opartych na dotychczasowych paradygmatach została wyczerpana, a wraz z tym Zachód utracił możliwość utrzymania naturalnego, pokojowego przywództwa. Ten splot duchowych, kulturowych, społecznych i ekonomicznych porażek został spotęgowany konfrontacyjną polityką międzynarodową, która eskaluje istniejące konflikty i kreuje nowe, nawet na tych obszarach, gdzie jeszcze do niedawna postrzegano Zachód jako wzór godny naśladowania.

CYWILIZACYJNA ZAPAŚĆ ZACHODU
Cywilizacja Zachodu znajduje się w kryzysie niespotykanym w jej nowożytnych dziejach. Wprawdzie już od Rewolucji Francuskiej wieszczono wielokrotnie upadek Zachodu, lecz kryzys o takiej głębi i skali dotychczas nie występował, dlatego głównie, że w żadnym poprzednim pokoleniu nie niszczono z tak niespotykaną determinacją samych fundamentów, na których wyrosła wielkość Europy. U podłoża kryzysu współczesnej cywilizacji Zachodu leży utrata wiary w obiektywny i absolutny system wartości elementarnych. Pojęcia Prawdy, Dobra i Piękna przestały być rozumiane jako wartości obiektywne a przez to absolutne, jako oparcie i punkt odniesienia dla ludzkich działań. Jednolity, spójny i logiczny system wartości został wyparty przez doktrynę pluralizmu wartości uznawanych za równorzędne, których wybór jest prywatną sprawą jednostki. U podstaw rozkwitu Europy leży zasada „jedność w różnorodności”, która obok obiektywnych, uznawanych za absolutne zasad dopuszcza różnorodność tradycji i kultur. Dzisiejsza Europa mówi nam; nie ma żadnej obiektywnej Prawdy, nie ma jednolitego systemu wartości. Każdy kto tej doktrynie się sprzeciwia, jest zagrożeniem dla życia i wolności jednostki. To fałszywe twierdzenie legło u podstaw upadku cywilizacyjnego i moralnego Zachodu.
Konsekwencją tego twierdzenia jest erozja struktur społecznych, które przez wieki składały się na jedność cywilizacyjną Zachodu. Dotychczas jednostki połączone były ze sobą w organicznych wspólnotach rodziny, wiary, tradycji czy tożsamości narodowej. Dzisiaj społeczeństwa europejskie są w coraz większym stopniu zbiorowiskiem zatomizowanych jednostek, żądnych coraz większych uprawnień, bez poczucia odpowiedzialności za innych. Tłum egoistycznych jednostek nie stworzy nowej cywilizacji, nie zapewni rozwoju kulturowego i duchowego, nawet nie utrzyma bezcennego depozytu tradycji europejskiej i cywilizacji łacińskiej. Współczesny egoizm jednostki leży również u podstaw kryzysu demograficznego. Ofiara rodzicielska przestała być etosem jednostek i społeczeństw Zachodu. Bez niej Europa, jaką znamy, w ciągu dwóch, trzech pokoleń ostatecznie się załamie a na jej miejsce wejdzie inna cywilizacja, ufna w siłę wyznawanych wartości, przekonana o swej wyższości moralnej i prężna demograficznie. W tej sytuacji upadek Zachodu staje się nieuchronny, bowiem próżnia cywilizacyjna, jaką już dziś wytwarza, zostanie w sposób naturalny wypełniona bardziej żywotnym etnosem.
Świat Zachodu wszedł w swą godzinę ciemności. Miarą jego upadku jest nie tylko kulturowy i cywilizacyjny regres. Bywały w jego historii bolesne okresy załamania. Dzisiejszy upadek jest nieporównywalnie głębszy, bo wypływa również z przekonania elit Zachodu o własnej wyższości. Nie są one w stanie dostrzec już nie tylko symptomów choroby, które pojawiły się przed kilkudziesięciu laty, ale zaprzeczają istnieniu samej choroby w dobie dzisiejszej. Zdrowy organizm mobilizuje wszystkie swe siły, aby zwalczyć chorobę – słaby ulega jej bez walki. Zachód nie podejmuje nawet walki, bo uważa się za organizm zdrowy. Dlatego toczy się ciężarem swojego samozadowolenia i lenistwa, ku zagładzie.

Dalsza część artykułu dostępna w nr.8 Polityki Polskiej.

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz