Polityka Polska, Nr 7/2015

Od redakcji

Gdzie są polskie elity? To pytanie często pojawia się w sytuacjach kryzysowych i nie odnosi się ono bynajmniej, jak sądzi wielu z nas, tylko do świata polityki. Dotyka ono wielu dziedzin naszego życia naukowego, intelektualnego, artystycznego i duchowego. Problem elit, to problem fundamentalny dla każdego narodu. Elity są punktem odniesienia nie tylko dla dnia dzisiejszego. To one wyznaczają kryteria według jakich mamy czerpać z dziedzictwa przeszłości i określają jak mamy budować przyszłość.
Parafrazując głęboką prawdę o naszej odpowiedzialności za poczęte życie, możemy stwierdzić, że naród, który nie wytworzył własnych elit, jest narodem bez przyszłości. Jak mamy budować własną przyszłość, gdy nie ma komu określić, co jako naród chcemy osiągnąć, jakie cele są dla nas najważniejsze i jaki ustrój życia zbiorowego nas do osiągnięcia tych celów będzie przybliżał. Pytanie „gdzie są polskie elity?”, jest przede wszystkim pytaniem o naszą przyszłość.
Nadzieję na odbudowę polskich elit budzi młode pokolenie, które dziś w wielu obszarach zawstydza swoją narodową, patriotyczną postawą dotychczasowych sterników narodowej sprawy. Jest więc coraz żyźniejsza gleba, tylko kto i co będzie na niej siał? Czy budzone będą negatywne stereotypy, czy też jest szansa na rozbudzenie najlepszych, narodowo-państwowych wzorców wychowawczych, które przeleją się na działania mocno osadzone w realiach polityki propolskiej.
Drugim ważnym tematem tego numeru naszego pisma jest problem polskiej polityki wschodniej czy raczej jej braku, bo tę dotychczas prowadzoną uważamy za skrajnie dyletancką i nieodpowiedzialną. Polityka wschodnia prowadzona jest kosztem lekceważenia elementarnych interesów żyjących na kresach Polaków. Nasze „elity polityczne” bezwarunkowo popierają rządy Litwy i Ukrainy, które nie liczą się z elementarnymi potrzebami żyjących w tych krajach Polaków, odsuwają ich na bok lub wręcz chcą wyeliminować ze swojego życia społecznego i kulturowego. W stosunku do Rosji prowadzona jest daleko bardziej agresywna polityka, niż są to w stanie zaakceptować państwa europejskie. Nasuwa się pytanie: cui bono? Jak pisze Prof. Włodzimierz Bojarski: od 25 lat jest uprawiany, umiejętnie podsycany, przypominany i pielęgnowany stały antagonizm w stosunku do Rosji, przez wszystkie rządy, łącznie z PiS-em i przez wszystkie popularne media, łącznie z Radiem Maryja i Telewizją Trwam. Rosja przechodzi obecnie bardzo trudną i ważną przebudowę własnego życia wewnętrznego. Naród rosyjski tak mocno doświadczony w okresie komunistycznym oraz „transformacją” ostatnich lat, podnosi się z kolan, odradza duchowo i ekonomicznie,
wykazując przy tym stałe przywiązanie do tradycyjnych wartości europejskich. W pełni doceniamy – pisze Prof. Włodzimierz Bojarski – fundamentalne wartości umacniane i kultywowane w Rosji, a również dla nas najważniejsze: troskę o rodzinę, patriotyzm narodowy i religię chrześcijańską. Te wartości zbliżają dodatkowo nasze narody i państwa oraz istotnie odróżniają nas od rozkładających się moralnie państw zachodnich.
Ten złożony, rozpoczęty dopiero proces narodowego odrodzenia Rosji może zostać przerwany poprzez agresywną politykę Zachodu. Polska nie powinna w tym uczestniczyć. Polska może być twórczym katalizatorem nowej polityki, która odrzuci destrukcyjną konfrontację Zachodu ze Wschodem, wprowadzając w to miejsce solidarność narodów, opartą o wspólnie wyznawane wartości moralne oraz ekonomiczne i polityczne interesy. Może być pomostem łączącym to, co przez wieki było rozdzielone; duchowość i kulturę Wschodu i Zachodu. Polska leży w miejscu szczególnym, gdzie spotykały się różne języki, kultury, cywilizacje i religie, gdzie mogły przez lata współistnieć, rozwijać się i wzbogacać wzajemnie. To miejsce nie może być dzisiaj klinem, który rozdziela. Temu miejscu jest przeznaczona rola pomostu, który będzie łączył Wschód z Zachodem.

Średnia ocen
0 z 0 głosów.
Udostępnij przez:

Dodaj komentarz