Kresy – skąd przyszliśmy?

Autor: Stanisław Srokowski

W tym roku w lecie przypada jedna z najsmutniejszych rocznic, 70-ta rocznica wypędzenia Polaków z polskich ziem kresowych. Ten wstrząsający dramat objął blisko 2 miliony cudem ocalałych z ludobójstwa, jakiego dokonały formacje: Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińska Powstańcza Armia, rodaków. Wygnani ze swoich zagród, domów, miast, wsi i miasteczek, nasi dziadkowie, ojcowie, bracia, synowie, babcie, matki i córki, często mocno okaleczone rodziny, wszyscy, którzy mieli jeszcze siły, by wyruszyć w daleką i nieznaną drogę, wepchnięci do bydlęcych wagonów, przeżywali niepojęty koszmar swego życia. Zdarzało się, że w trakcie kilkutygodniowej podróży – głodni, zawszeni, chorzy – umierali z wycieńczenia i cierpień. Państwo polskie poprzez swoje organa i instytucje, o hańbo, nawet nie wspomniało o tym fakcie. Tak samo, jak o fakcie czwartego rozbioru 17 września 1939 r. Wciąż my sami, ludzie stamtąd, Kresowianie, musimy o tym przypominać.


Warto wiedzieć, kto jest naszym ojcem, dziadkiem i pradziadkiem, bo lepiej się z tym czujemy, mamy pewniejszy grunt pod nogami, wiemy o sobie więcej niż inni, ci, którzy nie mają pojęcia, kim są ich rodzice, dziadowie i pradziadowie. Identyfikacja z własnym pniem rodowym to podstawowy element naszej identyfikacji z naszą wspólnotą narodową, z historią, tradycją i w końcu ze światem, w którym żyjemy. Ileż tragedii przechodzą ci, którzy z różnych powodów nie wiedzą, kim jest ich ojciec, matka, rodzeństwo. Zostali pozbawieni wiedzy o swoim pochodzeniu. To rodzi straszne dramaty, kompleksy i konflikty z otoczeniem. By tego uniknąć, każdy mądry pień rodowy, każdy naród szanuje własną historię i przekazuje ją kolejnym pokoleniom, bez względu na to, jaka ta historia była, pełna chluby, glorii i świetności, czy też wątków wstydliwych i aktów kompromitujących. W pierwszym przypadku budujemy w sobie poczucie dumy, że należymy do narodu, który wsławił się heroicznymi czynami, a w drugim pracujemy nad zrozumieniem błędów i wyciągamy z nich wnioski, by się w naszej historii już nie powtórzyły, podobnie jak w życiu indywidualnym, Historia jest niezbędna dla higieny psychicznej i prawidłowego społecznego rozwoju człowieka i narodu.

Niewiele nowe pokolenia Polaków wiedzą o polskich Kresach, o swoim dziedzictwie, o znaczeniu Kresów dla Polski. W okresie komunizmu ta wiedza była zakazana. Nie można było mówić o polskim Lwowie, Wilnie, Stanisławowie, czy Tarnopolu. A przecież te miasta stanowiły ważny kawał polskiej historii. Dziś wprawdzie możemy już mówić, ale byle nie za głośno i byle tego naród nie słyszał. Wprawdzie ukazują się publikacje o ziemi kresowej i jej historii, lecz nie są one nagłaśnianie, żyją w utajeniu, jakby w konspiracji. Nie ma wielkich filmów np. o przedwojennych Kresach, nie wystawia się wielkich sztuk teatralnych, nie prezentuje się wielkich dzieł malarskich. Dlaczego? Bo ich nie ma? Może i są, ale nic o nich nie wiemy. Choć zapewne i nie ma ich za wiele, jeśli w ogóle są. Jest kilka wybitnych dzieł literackich, np. Zofii Kossak – Szczuckiej, Floriana Czarnyszewicza, Leopolda Buczkowskiego, czy Włodzimierza Odojewskiego, ale o nich się nie naucza młodzieży w szkołach. A powinno się nauczać, bo to dobra literatura, ważne i mądre książki. Dzisiaj spycha się historię Kresów na bok, tak samo, jak spycha się samą historię Polski w kąt, nieomal w niebyt, ponieważ ostatnie programy szkolne kończą historię na I kl. liceum, a potem pustka. Młodzież już nic albo niewiele wie o II wojnie światowej i jej skutkach, a już z całą pewności nic nie wie o najnowszej historii Kresów, o nauce, kulturze, sztuce na Kresach i co ważne dla świadomości narodowej, nic nie wie o zbrodni ludobójstwa, jakiego dokonali ukraińscy nacjonaliści na Polakach. A bez takie wiedzy nie jest przygotowana do życia publicznego, do dyskusji, sporów, analiz porównawczych. Nie jest przygotowana do życia intelektualnego i akademickiego. Czyli jest uboga w wiedzę, upośledzona. Nie dlatego, że nie chce, tylko dlatego, że tej wiedzy nikt jej nie dostarcza. A kto ma dostarczać? W pierwszym rzędzie dom, szkoła, czyli instytucje państwowe, a potem ośrodki dokształcające, stowarzyszenia, media, dzieła literatury i sztuki. I koło się zamyka.

Postawmy krok pierwszy. Skąd nazwa Kresy? Otóż w słownikach języka polskiego słowo to pojawia się już na początku XIX w. Samuel Bogumił Linde używa terminu „kresy” w 1807 r. na oznaczenie obrębów i granic, zaś poeta romantyczny Wincenty Pol w rapsodzie rycerskim Mohort, wydanym w 1855 roku, jako warowni wojskowych najdalej wysuniętych na wschód granic Rzeczypospolitej. Poemat „Mohort” był swego rodzaju wierszowaną gawędy z czasów Jana III Sobieskiego, bardzo wówczas popularną, która inspirowała takich malarzy, jak Jerzy Kossak czy Piotr Michałowski. „Kresy” u Pola pojawiają się w takich oto strofach:

Kiedyśmy kresów objeżdżali kraniec,

A noc zapadła nas czasem na stepie,

Wówczas rozpalał Kafarek kaganiec

I nieraz przygrzał Tatarowi w ślepie.

 

Powtórzmy zatem, że Kresy to dalekie, wschodnie strażnice, w których stacjonowali polscy wartownicy, by bronić Rzeczypospolitej przed hordami otomańskimi i wszelkimi innymi, które nieustannie napadały i grabiły nasze ziemie. Później obszary wschodnie Rzeczypospolitej nazwano Kresami, używając tego pojęcia jako pojęcia geograficznego i dlatego zapisujmy je dużymi literami. Bytowanie Rzeczypospolitej na tych ziemiach zaczyna się w XIV wieku. Gdy spojrzymy na mapę Polski z tego okresu, to widzimy w obrębie polskich granic takie miasta na południowym wschodzie jak Lwów, Zbaraż, Winnica, Chocim, Białogród, Czerkasy, dalej na wschód Kijów i Kursk, a idąc ku północy Kozielsk, Smoleńsk, Witebsk, Wilno, Mińsk i Toropec. Ogromne terytorium z XIV i XVI wieku, to okres Unii Polsko-Litewskiej. Od Bałtyku aż po Dzikie Pola i Morze Czarne. W następnych wiekach Rzeczpospolita na skutek wojen i grabieży obcych plemion zaczyna się kurczyć, by po 123 latach rozbiorów, odzyskując niepodległość 11 listopada 1918 r., oprzeć się na wchodzie o rzekę Zbrucz, tę samą rzekę, która była też granicą Kazimierza Wielkiego. I należały wtedy ( po 1918 r.) do Polski takie wschodnie miasta jak Wilno, Grodno, Baranowicze, Kobryń, Pińsk, Sarny, Równe, Krzemieniec, Tarnopol, Lwów, Stanisławów czy Drohobycz, by wymienić tylko niektóre. W tych granicach Kresy dotrwały do 17 września 1939 r., kiedy Sowieci napadli na Polskę i zabrali nam ponad pół przedwojennego terytorium. Skończyła się epoka Kresów.

A teraz powiedzmy sobie, kto na owych wielkich Kresach zamieszkiwał. Jakie tam spotykaliśmy nacje, języki, religie.

Kresy to kraina wielu kultur, religii, języków i obyczajów. Przypomnijmy tylko, kto na Kresach zamieszkiwał. Blisko trzydzieści narodów: Polacy, Rusini – Ukraińcy, Żydzi, Litwini, Łotysze, Estończycy, Białorusini, Niemcy, Rosjanie, Czesi, Słowacy, Węgrzy, Turcy, Tatarzy, Ormianie, Grecy, Wołosi, Rumuni, Serbowie, Holendrzy, Karaimi, Szkoci, Austriacy, Łemkowie, Bojkowie, Huculi, Cyganie…

A jakie były wyznawane religie? Rzymsko-katolicka, grecko-katolicka, prawosławna, mojżeszowa-judaistyczna, katolicka obrządku ormiańskiego, karaimska, islamska (wyznawców Koranu), buddyjska, protestancka (dwa nurty: luteranie, kalwini oraz baptyści, zielonoświątkowcy), świadków Jehowy…

Kresy są ważne nie tylko jako fakt historyczny – ich znaczenie i dzisiaj jest aktualne. Bez Kresów nie jesteśmy w stanie zrozumieć procesów, jakie zachodzą obecnie w naszym kraju. Nie pojmiemy dyskusji, sporów, konfliktów społecznych i politycznych. Nie zrozumiemy relacji, powiązań i napięć, jakie istnieją w Europie, a w szczególności między Polakami i Rosjanami (Katyń), Polakami i Ukraińcami (zbrodnia ludobójstwa), Polakami i Niemcami (dramat wypędzeń) itp.

Nie zrozumiemy też siebie samych i naszych wewnętrznych powikłań.

Bez Kresów nie będziemy w stanie określić naszego charakteru narodowego, jego źródeł i komplikacji, tego, jacy jesteśmy, skąd się duchowo i intelektualnie wywodzimy, w jaki sposób i dokąd idziemy. Musimy więc rozpoznać znaki kresowe – języki, symbole, emblematy, metafory, mity, legendy, tradycje. Bo kultura to droga naszego rozwoju, pojęcia, jakie nam towarzyszyły i towarzyszą w tej drodze, choćby takie jak duma narodowa, honor, godność, pragnienie wolności, prawda, sprawiedliwość, piękno, dobro, ideały i cnoty obywatelskie lub też ich przeciwieństwa. Bez wielkich artystów, twórców, uczonych naród gnuśnieje i traci swoją tożsamość i wielkość. A na Kresach oni właśnie zostali w zasadniczej grupie wymordowani. Pozostała straszliwa pustka po polskiej inteligencji, intelektualistach i uczonych – wymordowani, zesłani na Sybir lub okaleczeni fizycznie i psychicznie; głównie przez Niemców, Sowietów, ale też przez bandy UPA.

W ciągu ponad czterdziestu lat komunizmu ze świadomości zbiorowej Polaków została usunięta także duchowa wspólnota z polskimi Kresami w obszarze ludobójstwa, jakiego dopuściło się UPA na Polakach, ale także na Żydach, Ormianach, Czechach, Rosjanach, czy samych Ukraińcach, którzy nie poparli tych zbrodni. Jakby tamte ziemie przestały mieć dla nas jakiekolwiek znaczenie. Byliśmy, ale i nadal wciąż jesteśmy świadkami amputacji ogromnego kawałka polskiej pamięci narodowej. W szkołach, jak powiedzieliśmy, nie ma w programach nauczania rozdziału o zbrodni ludobójstwa na Kresach. Na uniwersytetach zaniedbuje się ten problem. A znamy sporo wypadków odwoływania konferencji naukowych i spotkań twórczych, w których mieli brać udział autorzy kompetentnych prac i świadkowie tragedii. Media rzadko w programach dziennych zajmują się zagładą Polaków na Kresach. A gdzie są setki wielkich filmów, dzieł artystycznych, lansowanych przez politykę państwa ksiąg z motywami zbrodni na Kresach? Gdzie wielkie debaty historyczne, które by docierały do narodu poprzez media? To właśnie nazywam amputacją pamięci narodowej.

Przypominać zatem będziemy w wielkim skrócie, jak bardzo winniśmy być dumni, że jesteśmy spadkobiercami intelektualnych i duchowych wartości wytwarzanych przez wieki nie tylko przez największych Kresowian, Mickiewicza i Słowackiego, ale także przez legiony innych twórców, którzy w jakimś okresie swojego życia byli związani z Kresami, czerpali z motywów kresowych i których wkład w naukę i kulturę oraz w polską i europejską myśl artystyczną, społeczną i polityczną okazał się nie do przecenienia. Ale też powiemy, co nam mocno ciąży i z czym musimy sobie radzić.

Strona autora: www.srokowski.art.pl

Udostępnij przez:

Średnia ocen
0 z 0 głosów.

Dodaj komentarz